Podejrzana prywatyzacja. „Rzeczpospolita” pod lupą śledczych
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Podejrzana prywatyzacja. „Rzeczpospolita” pod lupą śledczych



Prokuratura Regionalna w Krakowie prowadzi śledztwo w sprawie prywatyzacji „Rzeczpospolitej”. Jak ustaliła „Gazeta Polska”,  śledczy kończą właśnie analizę dokumentacji i postępowanie będzie przedłużone. Jeżeli potwierdzą się zarzuty zawarte w zawiadomieniu do prokuratury, wiele wskazuje na to, że będzie podstawa do unieważnienia transakcji sprzedaży dziennika obecnemu właścicielowi Grzegorzowi Hajdarowiczowi.

Zawiadomienie do Prokuratury Krajowej w sprawie nieprawidłowości przy prywatyzacji złożył w maju tego roku ówczesny minister skarbu Dawid Jackiewicz. W zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa minister wskazał na ewentualne zaniżenie wartości udziałów oraz na nieprawidłowości przy rozłożeniu na raty płatności za transakcję. Sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Krakowie, gdzie w czerwcu zadecydowano o wszczęciu śledztwa.

– Aktualnie postępowanie toczy się w sprawie i na razie nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów – mówi „GP” prokurator Włodzimierz Krzywicki, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Krakowie.


Skandal z opóźnionym zapłonem

Historia sprzedaży „Rzeczpospolitej” zakończyła się w październiku 2011 r.,  kilka dni po wygranych przez Platformę Obywatelską wyborach parlamentarnych. Wtedy to  firma krakowskiego biznesmena Grzegorza Hajdarowicza – Gremi Grzegorz Hajdarowicz Zakład Pracy Chronionej – kupiła od skarbu państwa za 55 mln zł 49 proc. udziałów Presspubliki od należącego do skarbu państwa Przedsiębiorstwa Wydawniczego „Rzeczpospolita”. Trzy miesiące wcześniej, w lipcu 2011 r., firma Hajdarowicza wykupiła od brytyjskiego funduszu Mecom pakiet 51 proc. udziałów Presspubliki za 80 mln zł.

– Cieszy mnie, że tak ważny, opiniotwórczy tytuł jest dziś w polskich rękach. Transakcja zakończyła 22-letnią historię prywatyzacji polskiej prasy. Ostatni tak znaczący tytuł stał się w całości prywatny i niezależny. Wykorzystamy tę imponującą paletę tytułów, ogromne doświadczenia i wiedzę naszych dziennikarzy do zbudowania synergii i niepowtarzalnej na polskim rynku multimedialnej oferty – mówił Grzegorz Hajdarowicz, zapowiadając stworzenie potężnego koncernu medialnego i wejście na giełdę.

W momencie sprzedaży „Rzeczpospolitej” ministrem skarbu był Aleksander Grad, poseł Platformy Obywatelskiej,  i była to jedna z ostatnich podpisanych przez niego umów – odszedł z tego stanowiska  w listopadzie 2011 r.

Grzegorz Hajdarowicz nie wpłacił całej sumy – Skarb Państwa rozłożył mu płatność na  siedem rat – ostatnia ma być zapłacona do 31 sierpnia 2017 r. W  marcu 2013 r. „Gazeta Wyborcza” opublikowała sensacyjny artykuł na temat sprzedaży „Rz”, w którym  m.in. czytamy: „oprocentowanie [rat – przyp. red.]  jest niskie – 8,26 proc. rocznie. (…) Zgoda skarbu państwa na sprzedaż udziałów z odroczoną płatnością w tak ważnej politycznie transakcji może dziwić. Kto i dlaczego ją podjął – resort nam nie odpowiedział”.

Straty skarbu państwa

Z audytu przeprowadzonego przez ministra Dawida Jackiewicza wynikało, że  w związku z planowaną sprzedażą przyjęto, iż wartość akcji Presspublica wynosi 60 mln zł. Zaproszenie do negocjacji opublikowano w sierpniu 2011 r. i wyznaczono bardzo krótki termin składania ofert. W efekcie zainteresowanie wyraził tylko jeden podmiot, czyli  firma Grzegorza Hajdarowicza, który zaoferował 40 mln zł w ośmiu ratach. Przebieg transakcji nie był należycie udokumentowany, a w wyniku niesformalizowanych negocjacji pierwotna oferta nabycia udziałów została podwyższona z kwoty 40 mln zł do 55 mln zł. Krótko po tym, gdy oferta nabycia została podwyższona, z nieznanych przyczyn skarb państwa dokonał autokorekty. W jej wyniku wartość całego pakietu – 48,99 proc. udziałów Presspublica – wyceniono na kwotę 51 mln zł, czyli 9 mln 419 tys. zł niższą, niż wskazano w pierwotnej wycenie.

– Istnieje uzasadnione podejrzenie, że nastąpiło nadużycie uprawnień, polegające na doprowadzeniu do zaniżenia pierwotnej wyceny sprzedawanych udziałów w taki sposób, aby wartość tej wyceny odpowiadała ofercie Gremi Grzegorz Hajdarowicz Zakład Pracy Chronionej – mówił w maju tego roku minister skarbu Dawid Jackiewicz.

Presspublica jest wydawcą dzienników „Rzeczpospolita”, „Parkiet”, tygodników „Przekrój” i „Uważam Rze”, miesięczników „Sukces” i „Uważam Rze Historia”, „Bloomberg Businessweek Polska” oraz serwisów internetowych Rzeczpospolitej, Parkietu i Uważam Rze.

Krakowscy śledczy od czterech miesięcy drobiazgowo analizowali dokumenty związane ze sprzedażą „Rz”. Z naszych informacji wynika, że potwierdziły się m.in. zarzuty dotyczące braku dokumentacji negocjacyjnej. Mimo braku części dokumentów prokuratura ustala m.in., dlaczego doszło do tak niskiego oprocentowania rat spłacanych przez Grzegorza Hajdarowicza i dlaczego skarb państwa zadecydował o tak korzystnych dla przedsiębiorcy warunkach sprzedaży „Rz”.

Polityczne koneksje

Ze zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentów Służby Bezpieczeństwa wynika, że Grzegorz Hajdarowicz w czasach PRL był działaczem opozycji, należał do Konfederacji Polski Niepodległej (KPN), zajmował się też publikacjami w drugim obiegu. Z tego czasu datują się znajomości z politykami, którzy po latach trafili do Platformy Obywatelskiej, w tym z Pawłem Grasiem, jednym z najbliższych współpracowników Donalda Tuska.

Jedną z pierwszych decyzji Hajdarowicza po kupnie „Rzeczpospolitej” było zwolnienie Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego dziennika. Było to odebrane jako zapowiedź nowej polityki redakcyjnej pisma. Odsunięcie Lisickiego miało być gwarancją, że w „Rz” nie będą się ukazywały teksty uderzające w Platformę Obywatelską. Paweł Lisicki został naczelnym tygodnika „Uważam Rze”.  Gdy 30 października 2012 r. na łamach „Rz” miał się ukazać tekst Cezarego Gmyza o trotylu na wraku tupolewa, Grzegorz Hajdarowicz o 1.30 zadzwonił do  Pawła Grasia, a  później obaj spotkali się przy śmietniku na ul. Wiejskiej. Rano artykuł wywołał polityczną burzę. Kolejne dni przyniosły nowe odsłony – Hajdarowicz publicznie skrytykował Cezarego Gmyza, a zarząd Presspubliki zatrudnił specjalnego pełnomocnika do spraw dziennikarskiej etyki. Okazał się nim Andrzej Sabatowski – znajomy Hajdarowicza z Krakowa.


Dorota Kania

za:niezalezna.pl/87491-podejrzana-prywatyzacja-rzeczpospolita-pod-lupa-sledczych

Copyright © 2017. All Rights Reserved.