Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Patronat medialny VII Konf.

start Ogólnopolskie Konferencje KSD VII Konferencja KSD

VII Ogólnopolska Konferencja KSD


Siódma konferencja cyklu:
„Dziennikarz – między prawdą a kłamstwem”

Tegoroczna sesja to kolejne otwarte spotkanie ludzi mediów w cyklu, którego celem - rzec można strategicznym - jest reanimacja pamięci i budzenia świadomości ludzi – obywateli tej cywilizacji: Uniwersalnej, życzliwej ludziom ale wiernej Prawdzie cywilizacji łacińskiej.

W tym roku przechodzimy do refleksji nad naszym dramatycznym polskim „tu i teraz”. Robimy to w czasie coraz intensywniejszych prób wykoślawianie pamięci i świadomości. A przez to do dewastacji tożsamości. I to w kontekście najgłębszych składników nieprzypadkowego życia:
Samodzielności myślenia, identyfikacji narodowej i cywilizacyjnej i naszej Wiary!

Dlatego motywem wiodącym spotkania będzie analiza:
Pamięć i tożsamość Polaków - dziś

Być może będzie etapem do jej pogłębienia w przyszłości w formule bardziej „dynamicznej”, którą można zawrzeć w skrócie:
Quo vadis Polonia? Dokąd idziesz Polsko?
- Wszak nasza wędrówka tym szlakiem, szlakiem człowieka świadomego swego obowiązku jako Polaka, jako katolika, chrześcijanina, a przede wszystkim dziecka Boga, wymaga ciągłego badania drogi, którą idziemy, aby nie skończyć w przepaści.

*

Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim wypróbowanym Partnerom, Sponsorom, Patronom Medialnym za stałe wspieranie naszych zamierzeń.

*

Ew. pytania związane z konferencją, proszę kierować na nasz adres:

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Szczęść Boże!

Krzysztof Nagrodzki

Sekretarz OŁ KSD

Koordynator zespołu organizacyjnego cyklu konferencji

 

Konferencja z cyklu „Dziennikarz – między prawdą a kłamstwem”

Pamięć i tożsamość Polaków – dziś”

Łódź, 19.X. 2013r.

Aula Wyższego Seminarium Duchownego przy ul. św. Stanisława Kostki 14

Rozpoczęcie godz. 10. przewidywane zakończenie ok. 17:30


Patronat honorowy:

Metropolita Łódzki - ks. abp prof. Marek Jędraszewski


Program

10:00
Otwarcie konferencji- red. Zygmunt Chabowski
Słowo od prezesa KSD – ks. dr Bolesław Karcz
Słowo wprowadzające od organizatorów – red. Krzysztof Nagrodzki

 

Sesja I

Prowadzą: red. red. M. Warzecha, x. dr Rafał Leśniczak

10:20
JE ks. abp prof. Marek Jędraszewski: Pamięć i tożsamość według Jana Pawła II
10:50
dr Łukasz Kamiński: Czy potrzebna jest instytucja pamięci?
11:15
prof. Piotr Jaroszyński: Metody zakłamywania pamięci: dawniej i dziś.
11:40
dr Barbara Fedyszak Radziejowska:
Wspólnota Polaków, jej elity, władze, media i rodziny a problemy z tożsamością narodową
12:05
Modlitwa Anioł Pański
12:10
x. prof. Andrzej Zwoliński:
Fałszywy obraz przeciw językowi
12:35 –13:10
Dyskusja
(Głosy zapowiedziane: red. Piotr Doerre)
13:15 – 14:25
Posiłek

Sesja II

Prowadzą: red. red. Tomasz Bieszczad, Wojciech Reszczyński

14:30
red. Wojciech Reszczyński: Polskie symbole narodowe na drodze postępu i federacyjnej Europy.
14:40
prof. Andrzej Waśko : Tożsamość rozmyta. Obraz polskości w szkolnej edukacji polonistycznej po 1989 roku
15:00
red. Dorota Łosiewicz:
Atak na rodzinę, atakiem na tożsamość narodową. Wyzwania dla dziennikarza.
15:20
red. Tadeusz M. Płużański: Pokolenie AK i Żołnierzy Niezłomnych wzorcem dla dzisiejszej młodzieży.
15:40
red. Temida Stankiewicz - Podhorecka: Teatr - zabijanie tożsamości narodowej.
16:00
reż. prof. Grzegorz Królikiewicz: Siła kłamstwa jako władza.
16:20
pos. Janusz Wojciechowski: Dlaczego tożsamości Polaków zagraża strach przed własnym państwem.
16:40 – 17:20
Dyskusja (Głosy zapowiedziane: red. Krystian Kratiuk)
17:20
JE x. bp Adam Lepa - Słowo końcowe i błogosławieństwo

Konferencja ma charakter otwarty. Przedstawicieli mediów, partnerów i sponsorów prosimy o odnotowanie obecności w recepcji w foyer przed aulą. Nagrywanie obrazu i dźwięku jedynie po uzyskaniu zgody organizatorów. Emisja po uzgodnień z OŁ KSD (prawa)

Partnerzy i sponsorzy

WSD w Łodzi, Miasto Łódź, PGE GiEK SA, SKOK Stefczyka, Pietrucha S.i A., Instytut im. Ks. Piotra Skargi, Civitas Christiana, Pamso SA

Patroni medialni:

TV Trwam, Radio Maryja, Nasz Dziennik, Radio Niepokalanów, Niedziela, Źródło, Idziemy, Przewodnik Katolicki, wSieci, Do Rzeczy, Polonia Christiana, WPIS, PCh24.pl wPolityce.pl, wSumie.pl, Stefczyk.info, TV Republika

Ew. kontakt roboczy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

***

 

Tegoroczna Konferencja „Dziennikarz między prawdą a kłamstwem” podejmuje temat „Pamięć i tożsamość Polaków – dziś”. Skąd pomysł na taki temat?

Z red. Tomaszem Bieszczadem, członkiem zarządu Oddziału Łódzkiego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, współtwórcąKonferencji „Dziennikarz między prawdą a kłamstwem” w Łodzi, rozmawia Marta Milczarska

– Temat ten jest wynikiem dyskusji i uzgodnień w gronie zespołu przygotowującego konferencję, ale główną rolę odegrał tu Krzysztof Nagrodzki.

Będzie to już siódme spotkanie opatrzone wspólnym mianownikiem, trafnie oddającym stan dzisiejszego dziennikarskiego rozdarcia. Wszystkie nasze konferencje starały się dogłębnie badać zmieniającą się specyfikę medialnych profesji i – w szczególności – etyki zawodowej. Jest oczywistą rzeczą, że konferencje czerpią ze swojego dotychczasowego dorobku i rozwijają pewne stałe wątki.

W ciągu minionych siedmiu lat wiele się w Polsce zmieniło. Gruntowne zmiany zaszły też w obszarze funkcjonowania mediów. Nastąpiła ich daleko posunięta instrumentalizacja i degradacja. Mam na myśli coś, czego nie było nigdy wcześniej po 1990 roku: ostentacyjne i jednowymiarowe zaprzedanie się dziennikarskiego mainstreamu doraźnej polityce, skutkujące prymitywizacją przekazu i formalnym uzależnieniem od – nie zawsze czystych – interesów mocodawców i sponsorów. W tym samym czasie nastąpiło też gwałtowne ożywienie i rozwój mediów niezależnych, lokujących się w zdecydowanej opozycji wobec mainstreamu. Media te, mimo iż spychane do defensywy, radzą sobie coraz lepiej na rynku i na ogół udaje im się przestrzegać dyrektywy sformułowanej niegdyś przez Nicolasa Gomeza Davilę: „Baczmy, byśmy nie stali się prostym przeciwieństwem naszych wrogów”.

Znaczący wpływ na polaryzację mediów miała tragedia w Smoleńsku, która zweryfikowała i ujawniła dziennikarskie postawy, dodając odwagi i pasji jednym, a innych utwierdzając w ich statusie posłusznych karierowiczów.

Tegoroczna konferencja – jak rozumiem – będzie kolejną próbą przedstawienia rzeczywistości polskiej, doszczętnie spolaryzowanej w jej medialnym obrazie. Próbą, która nam, ludziom zajmującym się dziennikarstwem, powinna pomóc w znalezieniu płaszczyzny pozwalającej na godną rozmowę o Polsce – przy pomocy mediów. Mam poczucie, że organizatorzy konferencji niczego innego nie pragną, jakkolwiek bolesne byłyby to poszukiwania. Bez dobrej diagnozy nie ma skutecznej terapii. Precyzyjne, cierpliwe diagnozowanie dżumy niszczącej polskie media (i w ślad za nimi polskie życie zbiorowe) powinno w końcu poskutkować powolną ich naprawą (mimo iż dotychczasowe doświadczenia nie nastrajają zbyt optymistycznie)…



Jaka jest rola dziennikarza i mediów w kreowaniu pamięci i tożsamości?

– Uważam, że jest ona dzisiaj decydująca. Media przeciwstawnych obozów walczą zaciekle o interesy wielkich grup społecznych i własnych środowisk, w pewnym sensie wyręczając je i zastępując w walce. „Pod broń” powoływani są dziennikarze, blogerzy i trolle, podczas gdy zwykli ludzie nie są wcielani do wojska i nikt nie wysyła ich na front. Główny społeczny konflikt w Polsce – w zasadzie należałoby go nazwać „wewnętrzną zimną wojną” –  przeniósł się w bezpieczne rejony, do telewizji i internetu. Zwłaszcza w tym ostatnim medium każdy „urodzony wojownik” może wyżyć się gruntownie i bez większej szkody dla innych.

Jednocześnie otaczająca nas, „coraz bardziej”, rzeczywistość toczy się leniwie i – jeśli nie liczyć jakichś skrajnych incydentów – właściwie bez wyrazu. Krew nie wsiąka w bruk ulicy, tylko farba drukarska wsiąka w papier i jest to na pewno postęp, pytanie: jak trwały i stabilny. W każdym razie sytuacja ta jest na pewno lepsza niż prawdziwe wojny, z prawdziwą krwią i prawdziwą śmiercią. Czasami można odnieść wrażenie, że w tle tego medialnego zgiełku dochodzi do głosu „czynnik Maryjny”, dyskretne echo Fatimy. Tak, jakby to za Jej przyczyną zaciekła wojenna agresja „uchodziła” z ludzi, „sublimując się” i bezpiecznie rozładowując w mediach…

Ale ponieważ na tym świecie nie ma nic za darmo, ten względny spokój ma cenę wysoką, jedną z najwyższych. Jego koszty ponosimy wszyscy codziennie. Ceną za bezkrwawe wojny jest to, co obserwujemy wszędzie dookoła: atrofia uczuć, zanik przenikliwości intelektualnej, emocjonalne uzależnienie od mistrzów propagandy i życie światłem odbitym od niezbyt moralnych celebrytów. Inna rzecz, że spora część publiczności medialnej chętnie sama rezygnuje z intelektualnej autonomii na rzecz politycznych podpowiedzi i instrukcji, często – w formie lekkostrawnych „przekazów dnia”. Dokąd nas to zaprowadzi? Jeśli tak dłużej potrwa i jeśli nie wypełni się na czas fatimskie proroctwo – być może dojdziemy do jakiejś formy mentalnego i emocjonalnego piekła. Być może do takiego, o jakim myślał Sartre („Piekło to inni”).

Jakiego rodzaju media i jakie postawy dziennikarzy zagrażają tożsamości Polaków?

– Dzisiaj powiedzieć można i napisać wszystko, pod warunkiem, że urąga to poczuciu przyzwoitości i zdrowemu rozsądkowi. A jeśli urągającemu uda się trwale zranić uczucia katolików lub zdeprawować umysły młodzieży, czy zdradzić wartości i nawygrażać Bogu… o, wtedy jego radość i satysfakcja zaiste jest ogromna. (…) I dlaczego prawda z takim trudem musi przedzierać się do umysłów i dusz większości Polaków? Znakomita większość pragnie podążać w stronę świata przez „szerokie wrota”. Woli dawać pierwszeństwo prymitywnej i zakłamanej propagandzie przed Prawdą. Woli… szkoda słów.

Odpowiadając zatem na Pani pytanie, ośmielę się dopowiedzieć, że pamięci i tożsamości Polaków zagrażają dziś – być może po raz pierwszy w tak przemożnej skali – sami Polacy… Milcząca większość Polaków, z których każdy indywidualnie wybiera narodową absencję, wierząc, że ona go przed czymś uchroni. Otóż nie uchroni.

Kiedy ludzie sami dla siebie wybierają rodzaj duchowego apartheidu, nie widząc, że jest to getto, niech nie dziwią się potem, że obudzili się w getcie. Niestety, przekonujemy się o tym – przede wszystkim my, nieobojętni – na każdym kroku, odczuwając, w jak niezauważalny sposób ześlizgujemy się po ścianach wielkiego leja… Dlatego na nas, dziennikarzach katolickich, ciąży szczególna odpowiedzialność: Po prostu musimy krzyczeć. Krzyczeć!

Organizator konferencji podkreślił w zaproszeniu, że odbywa się ona „w czasie coraz intensywniejszych prób wykoślawienia pamięci i świadomości, a przez to – dewastacji tożsamości”… Czym jest to „wykoślawianie pamięci i świadomości”? Gdzie widzimy tego przykłady?


– Dewastacja tożsamości narodowej stała się naszą codziennością. Jej dobrze zaplanowane przejawy widzimy wszędzie dookoła. Wystarczy wyjść na kilkanaście minut z domu albo włączyć na kilka minut telewizor i „przelecieć” po kanałach, aby ujrzeć to wykoślawienie i tę dewastację.

Gdyby jednak chodziło tu tylko o „wykoślawienie”, nie byłoby strachu. Ludzie nieraz radzili sobie z „wykoślawieniem”. Słowo to sugeruje pewien paradygmat przypadkowości, a nawet niechlujstwa w realizacji zamysłów: „wykoślawienie” może się wykoślawiającemu udać, ale może się też nie powieść. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z bardzo przemyślanymi i precyzyjnymi socjotechnikami. Ich główną cechą, a jednocześnie miarą skuteczności, jest bezwzględność: brak skrupułów, zasad, litości. Jest to zestaw gier operacyjnych przećwiczonych w najlepszych laboratoriach tajnych służb całego świata i w akademickich gabinetach.

„Wykoślawiający” grają tak, jakby walczyli o wszystko. My zachowujemy się najchętniej tak, jakbyśmy grali z nimi w berka. Wydaje się – na pierwszy rzut oka – że dla większości Polaków promocja nowych wafelków w supermarkecie ma większe znaczenie i jest bliższa sercu, niż postawienie pomnika Rotmistrza Pileckiego. Można odnieść wrażenie, że i „Solidarność”, i Jan Paweł II walczyli dla Polaków przede wszystkim o „pełne półki”. Kiedy cel został osiągnięty, sześćdziesiąt parę procent społeczeństwa wybrało absencję (wyborczą) i zakupy (w niedzielę). Warto pod tym kątem prześledzić cały okres polskiej anty-edukacji, jaką zafundowano społeczeństwu po 1990 roku. Jakie były jej priorytety i kto je realizował…?

Widzimy wyraźnie, że medialne giganty zachowują się tak, jakby poszły na służbę uosobionego Zła z niepoprawnych politycznie horrorów. Że nie pozwalają nam kształtować naszego społecznego bytowania przynajmniej w części tak spokojnie, jak to jest u innych europejskich nacji. Wydaje się, że liczba ludności ciągle jest tutaj za duża. Że my stale komuś zawadzamy – czy to z powodu naszego wytrwałego katolicyzmu, czy wskutek niefortunnego położenia, które utrudnia sąsiadom czułe uściski…?

Jednak mamy też dojmujące poczucie, że jeszcze nie jest za późno. Że wprawdzie zaniedbywaliśmy konieczne modlitwy i działania, ale budzimy się – powoli, z trudem, z różańcem w dłoni… I o tym też będziemy mówili podczas tej konferencji.

Dziękuję za rozmowę.


za: www.radiomaryja.pl/informacje/trwa-niszczenie-tozsamosci-narodowej/

***

Tytuł tegorocznej konferencji był wynikiem merytorycznych i owocnych - jak zwykle  - dyskusji z JE ks. bp. Adamem Lepą i jest Jego Autorstwa.
Moją rolą jest przygotowanie scenariusza do dyskusji w Zespole oraz czuwanie - jak to normalnie wynika z odpowiedzialności imiennej - nad pracami. Oraz - oczywiście  - ich wykonywanie.


Krzysztof Nagrodzki

***


Tymczasem skrótowa relacja video:

http://www.stefczyk.tv/kanaly/wydarzenia/pamiec-i-tozsamosc-polakow-dzis

***

Tożsamość daje poczucie wartości

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Rozchwiana tożsamość narodowa służy ludziom żądnym władzy i grupom biznesowym, bo osoby jej pozbawione są łatwym narzędziem manipulacji – podkreślali uczestnicy sesji „Pamięć i tożsamość Polaków – dziś”, która odbyła się w sobotę w Łodzi z cyklu „Dziennikarz – między prawdą a kłamstwem”.

– Po co nam tożsamość narodowa? Po to, żebyśmy byli wspólnotą – wskazywała socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska (PAN). – Tożsamość narodowa buduje poczucie więzi, świadomości posiadania wspólnych interesów i spraw, buduje poczucie własnej wartości, a obniżone poczucie własnej wartości to słabszy poziom motywacji – dodała.

Kryzys tożsamości narodowej rodzi realne problemy społeczne. – Tożsamość narodowa jest bardzo potrzebna do normalnego funkcjonowania zarówno wspólnoty, jak i jednostki – podkreślała dr Fedyszak-Radziejowska. A różne ośrodki władzy czy biznes nie potrzebują silnej tożsamości narodowej, ponieważ konsument reaguje na bodźce reklamowe, które podsuwają mu przeświadczenia, iż poczucie własnej wartości buduje dzięki temu, co kupi.

Jak stwierdził prof. Piotr Jaroszyński (KUL, WSKSiM), naród jest połączony wspólną kulturą, a społeczeństwo obywatelskie to ludzie powiązani czysto administracyjnie, można być obywatelem dzisiaj, a jutro już nie. Filozof zaznaczył, że powiązanie z narodem jest głębsze, z jednej strony więzami pokrewieństwa, a z drugiej – wspólnotą kultury i języka. Pamięć jest ważna dla bycia człowiekiem i bycia narodem. – Musimy mieć tę pamięć, aby osiągać wspólne cele – tłumaczył prof. Jaroszyński.

Jako przykład strukturalnego kłamstwa przywołał przekaz związany z Katyniem – w czasach PRL w encyklopedii powszechnej w ogóle nie było takiego hasła.

Strach przed państwem

Wpływ na tożsamość narodową mają, na co wskazywał europoseł Janusz Wojciechowski, patologie drążące państwo. – Państwo polskie coraz częściej krzywdzi swoich obywateli – zauważył europoseł, przytaczając szereg przykładów dotyczących doprowadzania do upadku firm pod różnymi pretekstami.

To samo dotyczy ofiar niewydolnego wymiaru sprawiedliwości, który np. nie ściga oszustów, tłumacząc oszukanym rolnikom, którzy nie otrzymali zapłaty za dostarczone płody rolne, że w chwili zawierania umowy nie miała ona charakteru oszustwa. – Ale przecież taki jest charakter oszustwa – dziwił się postawie śledczych Wojciechowski.

– W normalnie funkcjonującym państwie takie sprawy powinien ścigać prokurator, ale u nas prokurator umarza sprawy, twierdząc, że nic nie wskazuje na oszustwo. Coraz większy jest strach ludzi przed własnym państwem – ocenił Wojciechowski.

– Jaki to ma związek z tożsamością, ano ludzie wyjeżdżają, nie zakładają tu rodzin, firm, a duża część dramatu bierze się ze złego stanu państwa, w którym ze strony władzy wszystko jest możliwe i nic nie jest pewne, wielu by nie wyjechało, gdyby państwo polskie działało i egzekwowało elementarną sprawiedliwość – podsumował deputowany. – Dzisiejsza szkoła przestaje wyrabiać smak – diagnozował prof. Andrzej Waśko (UJ). Zrezygnowano z wielu lektur podstawowych dla polskiej tożsamości. – Trwające reformy polonistyki uniwersyteckiej i reformy nauczania oparto na fałszywych założeniach – zauważył.

Ci, którzy decydowali o kanonie lektur, stwierdzili, że skoro młodzież nie chce czytać, a historia ją nudzi, to należy wprowadzić ją w aktualną ofertę rynku wydawniczego.

Efektem tych reform jest m.in. kryzys kreatywności, która kształci się na arcydziełach, czy spadek poziomu rozumienia czytanych tekstów, przerabianych tylko we fragmentach, bez głębokiego osadzenia w kontekście.

Według badań socjologicznych z ostatnich lat sprawa tożsamości społecznej, jak mówiła dr Fedyszak-Radziejowska, „wygląda dobrze”. W 2007 r. 94 proc. zaznaczyło wybór „jestem Polakiem” jako identyfikację społeczną. W 2012 r. silny i bardzo silny związek z Narodem odczuwało 80 procent. – Nie mamy do czynienia z kryzysem – zauważyła socjolog.

Jednak ks. prof. Andrzej Zwoliński zwrócił uwagę, że w badaniach 60 proc. młodzieży mówi, iż wychowuje ją telewizja. – Korzystanie niekontrolowane z obrazu powoduje, że jesteśmy podatni na działania propagandowe – zaznaczył. Niesie to za sobą ograniczenia w wiedzy na temat tożsamości narodowej czy kościelnej.

Jak przeciwdziałać?

Remedium na to może być prezentacja pokolenia żołnierzy niezłomnych jako wzorca dla dzisiejszej młodzieży, o czym mówił red. Tadeusz M. Płużański. W zakresie edukacji należy – zdaniem prof. Waśki – „odbudować kanon lektur, obronić go i odnowić”. – To wyzwanie dla społeczeństwa i dla władzy – mówił. Należy dokonać także głębszych reform struktur państwowych. – Konieczna jest naprawa instytucji państwowych, by Polacy odzyskali zaufanie i wiarę we własne państwo. A przede wszystkim w sprawiedliwość – skwitował Wojciechowski.

Warto też protestować. O konieczności takiego działania mówił reżyser Grzegorz Królikiewicz.

Na to, że protesty mają sens, wskazał też red. Wojciech Reszczyński, przypominając niedawno ostatecznie zakończoną sprawę wetknięcia polskiej flagi w imitację psich odchodów w jednym z programów TVN. Za co stacja została ukarana ponad 430 tys. zł kary.

Jakie jest zadanie dziennikarzy w tym względzie? – W dobie rewolucji społecznej rola dziennikarza jest potężna, musi widzieć problemy, nazywać je i reagować na nie, otwierać oczy czytelnikom, pokazywać, co się dzieje – podkreśliła red. Dorota Łosiewicz.

Zenon Baranowski, Łódź

za:http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/57422,tozsamosc-daje-poczucie-wartosci.html


***


Łódź: „Dziennikarz - między prawdą a kłamstwem”


Już po raz siódmy łódzki oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy zorganizował konferencję z cyklu: „Dziennikarz - między prawdą a kłamstwem”. Wśród prelegentów obecni byli redaktorzy magazynu „Polonia Christiana” oraz portalu PCh24.pl.


Tegoroczne spotkanie odbyło się pod hasłem: „Pamięć i tożsamość Polaków – dziś. Patronat nad konferencją przyjął ks. abp prof. Marek Jędraszewski, metropolita łódzki. W swym wykładzie mówił o wielkiej wadze, jaką do pamięci i tożsamości Polaków przykładał Ojciec św. Jan Paweł II. Hierarcha wspominał o poezji i pismach filozoficznych papieża Polaka, przypominając, że Karol Wojtyła niejednokrotnie upominał swych rodaków, gdy tylko widział, że sprzeniewierzają się „dziedzictwu, któremu na imię Polska”.



Pozostali prelegenci również pochylali się nad problemem gubionej pamięci historycznej w Polsce. Zwracano uwagę, że odgórne działania władz nie dają się pogodzić ze zdrowym rozsądkiem. Mówił o tym m.in. prof. Piotr Jaroszyński, ze smutkiem komentując usunięcie „Pana Tadeusza” z listy lektur obowiązkowych w gimnazjach, jego słowa potwierdzał prof. Andrzej Waśko. Redaktor Wojciech Reszczyński podkreślał, że sytuacja w której polskie symbole narodowe nie są chronione przez polskie państwo, nie może zostać uznana za normalną.



Pojawił się również problem dbania o pamięć i tożsamość w polskich domach i rodzinach, o czym mówili m.in. dr Barbara Fedyszak Radziejowska i ks. prof. Andrzej Zwoliński. Zwracali uwagę, że dzisiejszy kryzys tożsamości Polaków wynika z kryzysu rodziny, która albo nie potrafi zainteresować młodszych pokoleń historią, albo zwyczajnie tego nie chce, gdyż… wstydzi się np. swoich przodków ubeków.



Zastępca red. naczelnego magazynu „Polonia Christiana” Piotr Doerre mówił o wielkiej roli, jaką odegrał w kształtowaniu tożsamości, zarówno tożsamości religijnej jak również tożsamości narodowej Polaków Kościół. Na przykładzie historii jednego z niemieckich rodów, którego członkowie wybrali polskość, wskazywał, że przez wieki była ona atrakcyjna dla mieszkańców państw ościennych.



Krystian Kratiuk z portalu PCh24.pl wystosował natomiast dramatyczny apel do starszych pokoleń, które pamiętają jeszcze, co to znaczy „normalność”, by nie zostawiły młodszego pokolenia samemu sobie z problemem coraz dalej idącej rewolucji obyczajowej.



Na koniec do zgromadzonych przemówił bp Adam Lepa. Dziękując zgromadzonym za obecność prosił, by jak najczęściej przypominać o prawdziwej historii Polski, nieobecnej w świadomości wielu Polaków do dziś. Ze szczególnym uznaniem mówił o tych, którzy przypominają dzieje Żołnierzy Wyklętych.



Już wkrótce na portalu www.katolickie.media.pl będzie można obejrzeć wszystkie wystąpienia prelegentów łódzkiej konferencji. Organizatorzy zapowiedzieli również wydanie książki pokonferencyjnej, z zapisem treści wszystkich wystąpień.

za:www.pch24.pl/lodz--dziennikarz-miedzy-prawda-a-zyciem,18561,i.html#ixzz2iMMl0uPL

***

Teresa Bochwic - Pamięć i tożsamość

Jak pisać na najważniejsze tematy współczesności? Przede wszystkim – w sposób wolny. Tylko wolny człowiek, które może myślą sięgać wszędzie, jest w stanie pisać prawdę. Może on odróżnić sprawy od nieważnych i rzetelnie informować czytelników o faktach, a następnie konsekwencjach rozwiązań prawnych, trendów kulturowych czy prądów myślowych. Po drugie – kompetentnie. Poruszanie tematów politycznych, gospodarczych, społecznych, kulturalnych wymaga od dziennikarzy nie tylko wykształcenia ogólnego i kierunkowego, ale także bieżącego kontaktu z wiedzą i najnowszymi wynikami rozmaitych badań. Kolejnym warunkiem odpowiedzialnego i użytecznego dla czytelników pisania na poważne tematy jest wyznawanie hierarchii wartości podobnej do czytelników, rozumienie ich potrzeb i zainteresowań, ale i ich nadziei, trosk, niepokojów i źródeł zastanowienia.

Już od siedmiu lat jesienią odbywają się w Łodzi otwarte spotkania z cyklu „Dziennikarz – między prawdą a kłamstwem”, organizowane przez Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy. Zwykle tematem tych konferencji była wiedza i refleksja o prawdzie i manipulacji w mediach. W tym roku organizatorzy sięgnęli głębiej. Rozważania nosiły tytuł „Pamięć i tożsamość Polaków – dziś”. To problematyka, przewijająca się nieustannie w ten czy inny sposób w publikacjach prasowych, jeden z ważniejszych aktualnych tematów życia publicznego w Polsce.

Tożsamość to zadanie całego życia dla jednostki, bo rozpad tożsamości to choroba, utrudniająca człowiekowi funkcjonowanie w społeczeństwie i korzystanie z dobrodziejstw wolności. Warunkiem zachowania tożsamości jest pamięć, zachowania tożsamości narodowej – pamięć historyczna. W Europie mamy już poza sobą „żelazną kurtynę”, „mur berliński”, „zimną wojnę”, napisał w folderze Konferencji specjalista od spraw manipulacji społecznej, biskup Adam Lepa, ale szczególnie okrutnym działaniem totalitaryzmów było niszczenie pamięci historycznej obywateli. Biskup przywołuje ostrzeżenie Paula Ricoeura przed zapominaniem przez społeczeństwa nauk płynących z historii. Jego zdaniem dziś, gdy upadły już ustroje totalitarne z cenzurą i represjami za poglądy, znowu mamy do czynienia z zagrożeniem dla pamięci – zorganizowaną destrukcją. Zwykły obywatel nie wie i nie zauważa, że jest jej ofiarą. Pomóc mu w tym mogą dziennikarze, uczciwie opisujący świat polityki, bezstronnie informujący o tym, co najważniejsze i najciekawsze.

Przytoczę niektóre wypowiedzi i wnioski referentów.

Metropolita Łódzki ks. Abp prof. Marek Jędraszewski mówił o dziedzictwie Jana Pawła II, często podnoszącego temat pamięci i tożsamości. Prof. Piotr Jaroszyński dokonał przeglądu rodzajów kłamstwa, spotykanego w prasie. Od fałszu, czyli nieprawdy bez intencji wprowadzania w błąd, poprzez kłamstwo (emocjonalne, odwrotnej oceny, nadawcy), po przemilczenie – najgorszy, bo zniekształcający obraz świata rodzaj kłamstwa. Ostrzegał przed lewacką propagandą: „Oni sięgają do naszych mózgów i do naszych ciał, i do ciał naszych dzieci”.

Dr Łukasz Kamiński, szef IPN zauważył, że inne kraje mają obszerne archiwa, muzea, zasoby prywatne, izby pamięci lokalnej, zwyczaj zbierania latami dokumentów – a my mamy IPN. Zniszczeń dokonała II wojna światowa, zmiany granic, rabunki wojenne, a potem podporządkowanie nauki historii i instytucji społecznych totalitaryzmowi.

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska omówiła stan wspólnoty Polaków na tle wyników wieloletnich badań socjologicznych i rolę elit w jej kształtowaniu. Uważa ona, że pomiar socjologiczny jest optymistyczny, nie widać w badaniach objawów kryzysu poczucia polskości. Z badań wynika, że w rankingu identyfikacji od wielu lat na pierwszym miejscu u około 85 - 94 proc. (zależnie od sposobu zadania pytania) jest określenie „jestem Polakiem”, przed identyfikacją płci, byciem Europejczykiem itd. (u Rosjan np. „bycie Rosjaninem jest na trzecim miejscu). 87 proc. badanych utożsamia się z Polską, 82 proc. wszystkich czuje silny związek z narodowością polską, 82 proc. (łącznie z głosującymi na postkomunistów) czuje się członkiem pokolenia JP II, i uwaga! 43 proc. było lub uważa się za członka „Solidarności”.

Ale mimo tak optymistycznych dla tożsamości narodowej wyników, poczucie własnej wartości jest dziś w Polsce na dnie. A w nim widzi ona podstawę tożsamości narodowej. Dziś jest to najsłabszy element tożsamości Polaków. Za kamienie milowe uznała pamięć o Katyniu i stanie wojennym jako symbolach pamięci totalitaryzmu, i o rzezi na Wołyniu, która jest przykładem amputacji części tożsamości narodowej. Przywołała także definicję narodu, sformułowaną przez Krzysztofa Kosełę, która ujmuje naród w sposób nienacjonalistyczny: naród to grupa w kontraście do innej grupy. Podkreśliła, że kryzys tożsamości narodowej nieuchronnie rodzi rozległe problemy społeczne, ponieważ brakuje wtedy świadomości istnienia interesów narodowych i aspiracji.

Badaczka zauważyła ciekawe zjawisko – głównym źródłem wiedzy młodszych pokoleń o historii nie jest już rodzina, gdzie rodzice są często postkomunistyczni, resortowi, młodsi są „genderowi”, nie chcą pamiętać o klęskach i bólu. Wiedzę tę w największym stopniu przekazują media, do niedawna szkoła. 37 proc. młodych ludzi o Katyniu dowiedziało się z filmu „Katyń” Wajdy. Film od stu lat jest najsilniejszym środkiem przekazu wiedzy. Zwróciła uwagę na wagę treści przekazywanych na zinfiltrowanych w PRL uczelniach – to tu wiedzę zdobywają elity, tu się kształcą artyści, nauczyciele, historycy, dziennikarze, prawnicy, eksperci.

Wojciech Reszczyński omówił rugowanie polskiej symboliki narodowej – flagi, hymnu, Orła Białego, z przestrzeni publicznej, również medialnej. Usunięcie orla z dyplomów wyższych uczelni, dziwne zabawy prezydenckie z czekoladowym (niejadalnym) orłem bez insygniów, jest równie niszczące jak usuwanie klasyki z lektur szkolnych. Co do lektur – czy dorośli, pozbawieni w szkole „W pustyni i w puszczy” będą rozumieli, co to znaczy „moralność Kalego”?

Andrzej Waśko omówił obraz polskości w edukacji szkolnej. Stwierdził, że decyzje władz oświatowych od prawie 20 lat stają się elementem wojny kulturowej. Wyrzucono na śmietnik najlepsze dzieła literackie, uznając, że symbolika narodowa nie jest istotna po odzyskaniu niepodległości. Usunięto arcydzieła. Wprowadzono zasadę fragmentaryzacji, zmieniono współczesny paradygmat historyczno-literacki. W rezultacie od 20 lat kształci się w polskiej szkole konsumenta literatury rozrywkowej, rzekomo „równie dobrej” (to poprawniacki styl rozumienia kultury – TB), kultury masowej, ideologii typu gender. Równie dobry jest Bach jak zespół „Kult”.

Waśko postulował opracowanie na nowo kanonu podstawowych lektur szkolnych XX wieku.

Temida Stankiewicz-Podhorecka obszernie omówiła niszczenie kultury narodowej w teatrze, podając liczne przykłady realizacji antynarodowych.

Grzegorz Królikiewicz, znany reżyser filmowy, określił siłę kłamstwa jako władzę. Postulował postawę rezerwy i krytyki wobec kłamców w mediach, podpisywanie petycji, organizowanie protestów, gdy kłamstwo ma szeroki zasięg.

Tadeusz Płużański opowiedział o przygotowaniach do uroczystego pogrzebu przemilczanych w III RP Żołnierzy Wyklętych, jako odkłamanie części pamięci narodowej. Pogrzeb ma zorganizować Kancelaria prezydenta RP, teraz chodzi o to, by uroczystość te wyprowadzić z Powązek na ulice Warszawy i uczynić ją ogólnowarszawską, dzięki czemu dowie się o niej i weźmie w niej udział wielu ludzi.

Konferencję zakończył recital piosenek Pawła Piekarczyka.

Za rok znowu spotkamy się w Łodzi, gdzie wbrew pozorom można odetchnąć czystym powietrzem.



Zespół organizacyjny VII Ogólnopolskiej Konferencji „Pamięć i tożsamość Polaków – dziś”: Grażyna Bieszczad, Tomasz Bieszczad, Zygmunt Chabowski, Agata Chudzia, Beata Janicka, ks. Dr Rafał Leśniczak, Krzysztof Nagrodzki (koordynator), Agnieszka Sadowska, Małgorzata Warzecha.

za:http://sdp.pl/opinie/8713,pamiec-i-tozsamosc-teresa-bochwic-,1382524486


***

Agnieszka Sadowska: Tożsamość Polaków- dziś i jutro

W Auli Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, odbyła się VII Konferencja „Dziennikarz między prawdą a kłamstwem”, zorganizowana przez łódzki oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Tegoroczny podtytuł brzmiał: „Pamięć i tożsamość Polaków- dziś”.

Organizatorzy jak zawsze zadbali o wysoki poziom dyskusji, zapraszając wspaniałych prelegentów z dziedziny historii, polityki, sztuki.

Słowo wstępne tradycyjnie wygłosił Krzysztof Nagrodzki, sekretarz łódzkiego oddziału KSD, a wykład wprowadzający w temat tożsamości człowieka, o refleksyjno-filozoficznych charakterze wygłosił ks. arcybiskup prof. Marek Jędraszewski.

W pierwszej części głos zabrał m.in.prof. Piotr Jaroszyński. Wykład dotyczył metod zakłamywania pamięci. Obecnie wielu osobom zależy na tym, żeby Polacy nie pamiętali o swojej historii albo mieli do niej negatywny stosunek, żeby zatracali swoją tożsamość narodową i poczucie wspólnoty. Prof. Jaroszyński zwrócił uwagę, że kłamstwo uderza w jedno z podstawowych praw człowieka do prawdy. Naród jest społecznością o wspólnych korzeniach, połączony kulturowo, nie tylko administracyjnie. Duszą narodu są jego wspólne dzieje. Komu zależy na tym, żeby tę pamięć niszczyć? Kto chce przejąć władzę nad duszą narodu? Należy sobie zdać sprawę z tego, że już najmniejsze dzieci są pod wpływem działań niezwykle zaborczych, mających wyrwać je spod wpływu rodziny. Kłamstwem  jest też przemilczanie prawdy, tzw. „białe plamy” w historii. Przykładem może być Katyń, kiedy najpierw wmawiano, że mordu dokonali Niemcy, a później sprawę w ogóle przemilczano. Kłamstwo emocjonalne- to manipulowanie emocjami-kiedy np. wmawia się że „Pan Tadeusz” to zaścianek i wyrzuca się go z kanonu lektur. Powstania ukazuje się tylko z perspektywy porażki. Najgorsze, że zagraniczni dziennikarze tłumaczą w swoich gazetach, to, co czytają w polskich, ogłupiając również Zachód.

O pamięci mówił też dr Łukasz Kamiński, prezes IPN stawiając retoryczne pytanie- czy potrzebna nam pamięć i takie instytucje jak IPN? Niewiele krajów zostało dotkniętych w samym XXw. takimi tragediami jak Polska- I i II wojny światowe, zbrodnie komunizmu. Ofiary domagają się pamięci, a dziś jest świadomy proces jej zacierania. Nie można budować nowego ładu bez rozliczenia zbrodni przeszłości. Dlatego dopóki się tego nie uporządkuje, a my sami nie będziemy dbać o przekazywanie tej pamięci, takie instytucje będą potrzebne. Oprócz zabijania pamięci, zabija się też język, zamieniając go na obraz.

Mówił o tym ks. prof. Andrzej Zwoliński. Bez języka nie ma narodu. Tymczasem TV kształtuje bezmyślnych odbiorców i proponuje bełkot. Chrześcijaństwo jest religią słowa. Wyliczono, że przeciętna rodzina rozmawia ze sobą 11 min. dziennie, a TV ogląda 4 godz. dziennie. Młodzież pytana, kto ją wychowuje, odpowiada w takiej kolejności: telewizja, rówieśnicy, filmy, gazety dla nastolatków, rodzina, szkoła, Kościół… Co oni wiedzą o historii? Prawie nic. Nie znają Polski. Nadmiar obrazu to ucieczka od myślenia. Utożsamiamy się z wirtualnymi bohaterami z seriali, a nie umacniamy własnych więzi rodzinnych. Media robią ogromną krzywdę ukazując rodzinę w złym świetle, patriotyzm przedstawiając jako coś, czego trzeba się wstydzić.

Jak traktowane są symbole narodowe? Mówił o tym również red.Wojciech Reszczyński, przypominając karykaturalną akcję Gazety Wyborczej „Orzeł może”, kiedy to setki warszawiaków ruszyło w pochodzie  z różowymi(!) flagami i pokracznym orłem z białej czekolady. Organizatorzy zamienili naszego dumnego orła na niewiadome „coś”. Kolejną próbą wykluczenia orła ze świadomości Polaków był zabranie go z koszulek polskiej reprezentacji i wstawienie znaku PZPN. Na szczęście ostro przeciwstawili się temu kibice i orła przywrócono. Kolejnym przykładem niszczenia symbolu jest Mazurek Dąbrowskiego. Kto dziś pamięta ,że ma on 12 zwrotek? Dziś najczęściej spierane są dwie. Czy szanuje się flagę narodową? Dziennikarz TVN, Kuba Wojewódzki na antenie wsadzał ją w psie odchody. W tym przypadku sąd skazał stację TVN na grzywnę. Problemem jest to, że rządzą nami Lumpen-elity, dzieci komunistów, którym nie zależy na Polsce.

Zagrożenia dotykają nawet sztuki, zwłaszcza teatru. Na dramatyczną sytuację zwróciła uwagę red. Temida Stankiewicz-Podhorecka. W przedstawieniach zabija się tożsamość narodową , kpi z polskości, patriotyzmu. Lansuje się związki homoseksualne, a Ministerstwo Kultury chętnie dofinansowuje takie spektakle.

O atakach na rodzinę mówiła red.Dorota Łosiewicz. Wg liberalnych feministek, kobiety, które chcą rodzić dzieci, zwłaszcza więcej niż dwoje i zakładać normalne rodziny, są nierozumne, wręcz głupie, uzależniają się od mężów i nie stanowią o sobie. Coś, co jest normalne i naturalne jest przedstawiane jako nienormalne, z czym trzeba walczyć. Posiadanie dzieci jest czymś złym. Rodzina był w Polsce autorytetem, teraz ten autorytet chce się zniszczyć, bo człowiekiem bez wartości łatwiej będzie manipulować. Czy często możemy przeczytać teksty o dobrej rodzinie, gdzie wychowuje się wspaniałe dzieci? Najczęściej słyszymy o patologiach. Dzieci są zabierane z powodu biedy. Urzędnicy lepiej wiedzą, co dla młodego człowieka będzie lepsze niż rodzice, Doszliśmy do absurdu. W przedszkolach wprowadzane są tzw. programy równościowe. Nie chodzi tu o tolerancję, ale o wynaturzenie dzieci. Wprowadza się nachalnie ideologię gender wmawiając kilkulatkom, że płeć nie jest uwarunkowana biologicznie, lecz jest kwestią wyboru.

Na zakończenie konferencji, zebrani mogli wysłuchać recitalu znanego barda, Pawła Piekarczyka-

Podsumowując konferencję, ks. bp Adam Lepa stwierdził, że nawiązuje ona do tytułu książki bł. Jana Pawła  II „Pamięć i tożsamość” wysyłając sygnał, żeby nie zapominać o historii, budując narodową przyszłość.


Janusz Janyst - O polskiej tożsamości narodowej

Kolejna, siódma już Ogólnopolska Konferencja z cyklu Dziennikarz między prawdą a kłamstwem zorganizowana, jak zwykle, w auli Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi przez miejscowy oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, zatytułowana została Pamięć i tożsamość Polaków – dziś. Dotyczyła więc problematyki niezwykle ważnej, dla całego narodu fundamentalnej. Otwierając konferencję główny jej organizator, red. Krzysztof Nagrodzki stwierdził w referacie wprowadzajacym, że odbywa się ona w czasie coraz intensywniejszych prób niszczenia, a nawet plugawienia pamięci o Polsce i Polakach oraz wykoślawiania naszej świadomości. A przez to właśnie dewastacji tożsamości. Niestety, w tej dewastacji ogromną rolę pełnią ludzie władający mediami i ich  - przykro powiedzieć – najemnicy.

Przewodniczący OŁKSD, red. Zygmunt Chabowski dodał, że niektóre media, pseudonaukowcy, ale i politycy próbują na siłę rozmyć w nas poczucie polskości na rzecz tzw. europejskości.

Trzonem programowym całego przedsięwzięcia były, podobnie jak w poprzednich edycjach, wykłady i referaty. Pierwszy z wykładów: Pamięć i tożsamość według Jana Pawła II wygłoszony został przez, sprawującego nad konferencją patronat, ks. abp. prof. Marka Jędraszewskiego, Metropolitę Łódzkiego. Arcybiskup zaczął od stwierdzenia, że tożsamość jest przekonaniem o tym, kim jestem, co robię, myślę, czuję, do czego dążę i że może ona być rozumiana bardziej szeroko, także w odniesieniu do społeczności i narodu. Omawiając poglądy Karola Wojtyły postawił pytania retoryczne: co stanie się z naszą tożsamością, gdy odrzuci się i wykpi pojęcie ojczyzny, pomniejszy wagę historii, pochwali zbiorową amnezję, będzie się traktować fakty historyczne jak zupełnie chaotyczne zdarzenia a historię oddzieli się od jej oceny w kategoriach moralnych? Gdy odrzuci się chrześcijaństwo a nawet zaneguje własną płeć w myśl ideologii gender?

Problematyka ta znalazła swoją kontynuację. Prof. Piotr Jaroszyński zajął się Metodami zakłamywania pamięci dawniej i dziś. Skala kłamstwa jest obecnie porażająca, zakłamuje się nieomal wszystko - fakty, historię, pamięć (będąca kategorią kluczową nie tylko dla bycia człowiekiem, ale również narodem i zachowania własnej tożsamości). Dające władzę kłamstwo to pewien system - jest rozpisane na wiele skoordynowanych głosów, w tym zwłaszcza na osoby i instytucje publiczne, takie jak media, ministerstwa, placówki edukacyjne. Są różne rodzaje kłamstw, m.in. poznawcze, emocjonalne, kłamstwo oceny. Zwycięstwem naszych wrogów stało się, że przeciętny Polak z niechęcią podchodzi do historii swojej ojczyzny. Udał się zabieg odwracania nas od własnej historii. Wmawia się zresztą Polakom, że np. powstania nie miały sensu. W domyśle chodzi o to, żeby zrazić nas do zabiegania o niepodległość. Zafałszowywanie pamięci pełni rolę głównego narzędzia umożliwiającego podbijanie od wewnątrz społeczeństwa, które tracąc tożsamość staje się obiektem kolonialnej eksploatacji. Dlatego też odzyskiwanie pamięci jest głównym sposobem budowania suwerenności narodowej i niepodległości politycznej. Obrona przed systemem kłamstwa jest wyjątkowo trudna, jednak możliwa, a z punktu widzenia dobra narodu wręcz konieczna. Choć metody zakłamywania stały się bardziej skuteczne ze względu na rozwój techniki, to jednak działa to i w drugą stronę, np. internet otwiera możliwości omijania kłamliwych przekazów oficjalnej propagandy

W wykładzie Fałszywy obraz przeciw językowi ks. prof. Andrzej Zwoliński podkreślał znaczenie logosfery jako środowiska najbardziej sprzyjającego rozwojowi myślenia i kulturze umysłowej społeczeństwa. Tymczasem słowu nieustannie zagrażają zubożenie i eliminacja, które dokonują się poprzez nadmierną rozbudowę ikonosfery. Telewizja stała się medium zastępczym dla lektury książek i codziennej prasy. Niekontrolowana dominacja obrazu wywołuje u człowieka stan bierności i intelektualnego rozleniwienia, powoduje tzw. teatralizację życia społecznego polegającą na przyglądaniu się „scenie życia” bez żadnego zaangażowania. Lęk przed refleksją i ciszą prowadzi też do akceptacji wewnętrznej dezintegracji. Brukowa prasa, telewizja tabloidowa, plotkarskie portale internetowe karmią myślowym śmieciem. Brak głębszej treści w masowym komunikowaniu jest często rekompensowany emocją, histerią, stereotypem i uprzedzeniem, zaś człowiek staje się bardziej podatny na oddziaływanie propagandowe i manipulację. Wszystko to ma wpływ na całość życia społecznego i politycznego.

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska poświęciła swój wykład Wspólnocie Polaków, jej elitom, władzom, mediom i rodzinom w kontekście problemów z tożsamością narodową. Zauważyła, że kryzys tożsamości, czyli utratę poczucia identyczności i ciągłości historycznej, można traktować jako symbol kryzysu współczesnej cywilizacji. Tworzywem narodowej tożsamości jest pamięć, zaś ważnym źródłem i swoistym paliwem – patriotyzm, dziś już niebędący najmodniejszym uczuciem. Jeśli treść tożsamości narodowej jest słaba, pełna kompleksów, łatwiej narodem rządzić, łatwiej nim manipulować i podporządkować go władzy. Redukowanie historii w programach nauczania nie może być interpretowane inaczej, jak świadoma decyzja o „skracaniu” naszej pamięci o przeszłości, by osłabić narodową tożsamość. Stereotyp Polaka i polskości obecny w mediach i publicznym dyskursie też nie wydaje się ani afirmatywny, ani wzmacniający nasze poczucie narodowej godności. Narodowa wspólnota i jej suwerenne państwo potrzebuje obywateli świadomych swoich praw i zdolnych do ich egzekwowania. Obywateli przekonanych, że polskość nie degraduje, lecz wzmacnia, że polskich korzeni nie należy się wstydzić i za nie przepraszać. Że polskość jest równa tożsamości innych, europejskich narodów, nawet jeśli tamte są zamożniejsze i gospodarczo silniejsze.

Temat wykładu prof. Andrzeja Waśki brzmiał: Tożsamość rozmyta. Obraz polskości w szkolnej edukacji polonistycznej po 1989 roku. Zdaniem referenta, w nauczaniu języka polskiego w szkołach nie zrobiono praktycznie nic w kierunku zbudowania strategii rozsądnego ograniczania szkodliwego dla kultury literackiej oddziaływania kultury opartej na obrazie. Wręcz przeciwnie, zaczęto programy nauczania dostosowywać do warunków dyktowanych przez świat telewizji i pop-kulturowej rozrywki. Skutki są destruktywne - wychowanie polskiego inteligenta zastąpione zostało kształceniem konsumenta kultury masowej. Zreformowana szkoła przestała wyrabiać smak literacki, już nawet nie próbuje uczyć, jaka jest różnica między literaturą a nie-literaturą, także między odkrywaniem nowych prawd a powielaniem klisz myślenia stadnego. Z kolei praktyka uczenia na fragmentach utworów powoduje upadek sztuki rozumienia czytanych tekstów. Odrębnym problemem jest sama lista lektur, z której powinien wynikać system najogólniejszych wartości, uznawanych przez naród za własne i godne przekazania następnym pokoleniom, wartości formujących narodową tożsamość. Usuwanie ważnych dzieł implikuje model absolwenta o tożsamości rozmytej, niewiedzącego kim jest i po co żyje.

Red. Temida Stankiewicz-Podhorecka skupiła się na sferze Melpomeny, pełniącej niezwykle ważną rolę w obszarze kultury wpływającej na świadomość i tożsamość narodową. Niestety, dzisiaj jest ona terenem niszczenia polskości (temat: Teatr – zabijanie tożsamości narodowej). Jest nakierowana na wzbudzanie nienawiści do własnego kraju i religii katolickiej, na nihilizm oraz negację wszystkiego, co wiąże się z tradycyjnymi wartościami i ładem moralnym. Choroba tocząca teatr w Polsce nie wynika z niedoboru środków finansowych na realizację przedstawień, lecz ze stanu świadomości twórców teatralnych, charakteryzującego się brakiem jakiegokolwiek pozytywnego światopoglądu i pozytywnych inspiracji programowych. Najagresywniej reaguje teatr na wartości narodowe i katolickie. Rzadko już można znaleźć przedstawienie, w którym nie ośmieszano by symboliki religijnej, kościoła katolickiego, a nawet nie szargano Imienia Pana Boga. Drugim obowiązkowym niejako elementem jest szydzenie z wartości narodowych, z polskiej tradycji zawartej w przekazach literatury klasycznej, w sztuce czy obyczajach. W efekcie - jeśli np. w spektaklu pojawia się temat rodziny, to zawsze jest to rodzina patologiczna, Jeśli na scenie widzimy postać uosabiającą wiarę katolicką, to okazuje się, że jest to hipokryta. Jeśli temat dotyka patriotyzmu, to wyłącznie w kategorii prześmiewczej, albo jest to patriotyzm postrzegany jako wojujący nacjonalizm. Ale jest coś, co teatr szeroko popiera i promuje na wszelkie sposoby: dewiacje seksualne, związki homoseksualne, ideologia gender. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów tego typu działalności jest ostatnio Teatr Stary w Krakowie.

Red. Tadeusz Płużański mówił o Pokoleniu AK i Żołnierzy Niezłomnych - wzorcu dla dzisiejszej młodzieży. Nasze państwo (władze centralne, samorządowe, szkoły na wszystkich poziomach wciąż skomunizowane) nie uczy patriotyzmu i często zakłamuje rzeczywistość. Płużański wspomniał, że jego syn w klasie maturalnej był jedynym uczniem wiedzącym, kim byli Żołnierze Wyklęci. Syn rozpoczął właśnie studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie mu się wmawia, że byli to bandyci. Żołnierze Wyklęci byli bohaterami, którzy nigdy się nie poddali i walczyli do końca mimo tragicznych okoliczności. Płużański skierował do prezydenta RP apel, aby planowanych na przyszły rok uroczystości pogrzebowych Żołnierzy Wyklętych (wydobytych niedawno z dołów śmierci) nie ograniczać do terenu powązkowskiego cmentarza, by miały one podniosły, patriotyczny i przede wszystkim ogólnopolski charakter. Na ten ostatni, najważniejszy punkt apelu odpowiedź nie nadeszła. Czyżby kancelaria prezydenta chciała przetrzymać nadawcę apelu, żeby jednak ograniczyć pogrzeb do Powązek? „Okrągłostołowym elitom” nie zależy, aby prawdziwi polscy bohaterowie wracali do naszej zbiorowej pamięci. Robią one wszystko, aby to zablokować.

Reżyser prof. Grzegorz Królikiewicz w referacie "Siła kłamstwa jako władza" skonstatował, że w naszym kraju żyją kłamcy doskonale wyedukowani, lub też uformowani instynktem, intuicją, na nosicieli zła. Chodzi o to, żeby umieć ich rozszyfrować. Można się tego nauczyć, zdobywając wiedzę o historii. Królikiewicz wyznał, że uczył się jej przygotowując każde swe kolejne dzieło teatralne bądź filmowe.

Na Polskich symbolach narodowych na drodze postępu i federacyjnej Europy skoncentrował się red. Wojciech Reszczyński. Przywołał szokującą deklarację premiera, że „Polska to nienormalność”. Można teraz zauważyć, że np. z Programu I Polskiego Radia zniknął hymn państwowy, emitowany dawniej codziennie o północy. Wizerunek orła białego wycofano z dyplomów magisterskich wyższych uczelni. Pojawiła się tendencja do przemiany orła tradycyjnie postrzeganego jako nieugięty symbol narodowy w luzacki wizerunek ptaka (bez królewskiej korony) wykonanego z czekolady – tak było podczas prezydenckiego pochodu majowego. Prezydent na siłę lansuje noszenie w święta narodowe kotylionów - w Polsce stosowanych kiedyś jako element zabawy tanecznej. Pociesza fakt, że w Krakowie powstała Fundacja im. Zygmunta Starego, której celem ma być m.in. ochrona i wzmacnianie szacunku dla symboli państwowych: godła, flagi i hymnu.

Przygotowane przez posła Janusza Wojciechowskiego wystąpienie dotyczyło pytania, Dlaczego tożsamości Polaków zagraża strach przed własnym państwem. W Polsce coraz więcej ludzi ma podstawy do odczuwania takiego strachu, bo coraz częściej potęga instytucji państwowych kieruje się przeciw osobom o czystych rękach i czystym sumieniu – właścicielom firm. Firmy te są niszczone przez zdemoralizowaną biurokrację. W sytuacji, gdy państwo polskie nie traktuje równo wszystkich obywateli, a uczciwość bardzo często przegrywa z cynizmem i draństwem, gdy wszystko jest możliwe i nic nie jest pewne, coraz więcej młodych ucieka za granicę. Stanowi to zagrożenie dla naszej polskiej tożsamości, dla narodowej egzystencji.

Tematem podjętym przez red. Dorotę Łosiewicz był z kolei "Atak na rodzinę jako atak na tożsamość narodową. Wyzwanie dla dziennikarza.|"
Ataki na rodzinę nasilają się. Kobiety, które pragną mieć dzieci, sprowadzane są do roli niewykształconych, ogłupionych przez Kościół prostaczek. W mediach ciągle mówi się o rodzinnych patologiach. Można odnieść wrażenie, że normalnych rodzin, w których rodzice kochają swoje dzieci i troszczą się o nie, po prostu nie ma. Patologie, jeśli są, powinny być zwalczane, a nie wykorzystywane do tworzenia lewicowo-liberalnej wizji świata, w której rodzina przedstawiana jest jako coś opresyjnego. Robi się to po to, aby stworzyć atmosferę, która będzie usprawiedliwiać coraz częstsze przypadki nadmiernej ingerencji państwa w życie tej podstawowej komórki społecznej. Ataki na rodzinę przejawiają się w próbach podważania i zmiany definicji rodziny oraz małżeństwa. Natomiast do szkół i przedszkoli wkracza ideologia gender. Celem jest zniszczenie tożsamości dziecka, kobiety, mężczyzny, rozmontowanie rodziny i całego systemu moralnego oraz atomizacja społeczeństwa.

W ramach dyskusji zabrali głos redaktorzy Piotr Doerre oraz Krystian Kratiuk z Polonia Christiana.
Według red. Doerre, w podtrzymaniu tożsamości narodowej Polaków ogromną rolę w minionych stuleciach odegrał - z czym trudno się nie zgodzić - kościół i katolicyzm w ogóle. Oczywiście absurdem byłoby twierdzić, że nie pojawiali się polscy patrioci innych wyznań, jednak centrum kultury stanowił katolicyzm, który pomógł polskości, również instytucjonalnie, przetrwać najcięższy czas zaborów. Kościół bronił Polaków przed wynarodowieniem. Czy w ożywieniu tożsamości narodowej również dziś odegra znaczącą rolę?
W opinii red. Krystiana Kratiuka żyjemy w dobie rewolucji seksualnej, czy raczej homoseksualnej, podważającej tożsamość płciową człowieka. Potężne siły intensywnie pracują nad tym, by mężczyźni i kobiety wyrzekli się swej tożsamości płciowej. Twierdzi się coraz częściej, że można ją sobie po prostu wybrać. Dwa tysiące lat chrześcijaństwa zdaje się być niczym dla ludzi stojących za zmianami w prawie, mającymi przeobrazić naszą mentalność, a w konsekwencji tożsamość. Nie można pozwolić młodemu pokoleniu zagubić się, trzeba przypominać o normalności polegającej na tym, że kobieta jest kobietą a mężczyzna mężczyzną.

Wielu kwestii szczegółowych dotyczyła kuluarowa wymiana myśli podczas konferencji, Natomiast wzbogaceniem artystycznym obrad - interesującym i udanym - okazał się mini recital barda III RP, Pawła Piekarczyka, z ekspresją śpiewającego niepokorne pieśni i akompaniującego sobie na gitarze.

Całe przedsięwzięcie, dopracowane merytorycznie i organizacyjnie, spotkało się ze sporym zainteresowaniem, choć i tym razem wśród słuchaczy nie widziało się ani reprezentantów mediów nurtu zwanego „głównym”, ani zbyt wielu pracowników uczelni. Nie było też tłumów młodzieży – owych „młodych wykształconych z dużego miasta”. Nie przyszli i utwierdzili w przekonaniu, że są synonimem, delikatnie mówiąc, indyferentyzmu.

Dla tych, którzy w konferencji uczestniczyli, może być ona cenną inspiracją dla przemyślenia podjętych w jej trakcie zagadnień i wykorzystania ich na różnych polach działalności (a pomocne okażą się zapewne pokonferencyjne materiały. Kontakt telefoniczny w tej sprawie: 609 242 387).

Warto niniejsze sprawozdanie spuentować słowami biskupa Adama Lepy, spiritus movens cyklu "Dziennikarz - między prawdą a kłamstwem": - Tożsamość jest zadaniem, które należy realizować przez całe życie. Powinno się permanentnie doskonalić również poczucie tożsamości narodowej, budowane na pamięci historycznej. Oznacza to stałą pracę nad sobą, a ze strony charyzmatycznych pedagogów – troskę i pomoc wobec uczniów i wychowanków.
Dodajmy, że tymi pedagogami są nie tylko nauczyciele sensu stricto, lecz także dziennikarze.

Janusz Janyst








Partnerzy i sponsorzy VII Konf.