Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

start Polecane Wydarzenia Kazanie ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wygłoszone podczas uroczystości ku czci św. Wojciecha w Gnieźnie, 26 kwietnia 2009 r.

Kazanie ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wygłoszone podczas uroczystości ku czci św. Wojciecha w Gnieźnie, 26 kwietnia 2009 r.

Trzeba troszczyć sie o Naród a nie o interes partii.

Kazanie ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wygłoszone podczas uroczystości ku czci św. Wojciecha w Gnieźnie, 26 kwietnia 2009 r.

Drodzy Bracia
w posłudze biskupiej
i kapłańskiej

Drodzy Pielgrzymi,
Bracia i Siostry

Pragnę wyrazić moje serdeczne podziękowanie za świadectwo tej szczególnej modlitwy u grobu relikwii św. Wojciecha. Przybyliśmy tu uczcić Patrona Ojczyzny, ale widzę, że wrócimy stąd zbudowani łaską wiary, zbudowani tym, co przeżyliśmy w dniu wczorajszym. Tradycyjna, stara procesja ulicami zapisanego w sercu każdego Polaka Gniezna jest wydarzeniem wyjątkowym i niech będzie wydarzeniem po wieki. Widzieliśmy także i dzisiaj rzeszę modlących się poważnych ludzi, także młodych i liczne dzieci. To piękne świadectwo promieniowania tego świętego patrona, prapatrona Ojczyzny naszej, pierwszego apostoła, świętego Wojciecha, którego niejako wyprowadzamy na ulice naszego miasta, aby pokazać Mu, co dla nas jest najważniejsze, najdroższe, co jest naszą miłością i największą nadzieją: dzieci i młodzież.
Zachowajcie, Bracia i Siostry, tę tradycję, zachowajcie tę ufność do Boga przez wstawiennictwo świętych, bo Bóg nie zawodzi nikogo. Nie odejdziecie ubożsi o tych parę godzin ofiarowanych świętemu Patronowi, ofiarowanych Bogu w niedzielę czy w inny dzień. Odejdziecie ubogaceni, umocnieni do życia, aby je w sposób owocny i pełny coraz skuteczniej na drogach wyznaczonych nam przez Opatrzność realizować.

Rola wzorców wychowawczych
Przychodzimy oddać hołd Bogu, modlić się ze świętym Wojciechem, ale i popatrzeć na niego, bo wiemy, że w wychowaniu, także w wychowaniu religijnym, jest ważna nie tylko treść, przesłanie, ale i wzorzec wychowawczy. Chrystus nie tylko nauczał, przekazywał Dobrą Nowinę, ale pokazywał, jak ją realizować. On stał się wzorem dla apostołów, bo był autentyczny aż do końca. Święty Wojciech podobnie, nie tylko głosił Ewangelię, ale ją realizował. Nie mógł i nie chciał utrzymać tego skarbu wiary tylko dla siebie, bo Chrystusa nie można zatrzymać dla siebie. Ewangelii, nadziei zbawienia, chrześcijanin nie może zachować tylko dla siebie. On niósł Ewangelię do ludzi, którzy go nie zawsze rozumieli, a w końcu zabili. Opis śmierci św. Wojciecha to lekcja dla wielkich osobowości. On umiera, naśladując Chrystusa, pada na ziemię rozprostowany na wzór krzyża. Tę ziemię, na której żył i którą kochał, obejmuje swoim ostatnim objęciem, uświęca ją miłością rozlanej krwi.
Wielcy apostołowie naszych dziejów są wielkimi darami, jakie nasza Ojczyzna przez całe wieki, a także w ostatnich latach otrzymała od Opatrzności. Popatrzmy na Sługę Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, który był tu przez wiele lat biskupem i uczył się od świętego Wojciecha żyć i umierać. Mało kto pamięta, jak umierał wielki Prymas Tysiąclecia. Umierał jak święty Wojciech - bo niezwykle świadomie i z miłością oddawał swe życie Bogu za Kościół i Ojczyznę. Jego ostatnie spotkanie z biskupami Rady Stałej wystarczy za testament i program na następne stulecia.
A drugi wielki dar Opatrzności Bożej - kardynał Karol Wojtyła, stały pątnik do świętych miejsc i do świętego Wojciecha, który przed trzydziestu laty jako Papież bierzmując dzieje naszej Ojczyzny, wypowiedział w Warszawie te słynne słowa modlitwy wzywającej mocy Ducha Świętego na naszą ziemię, na nasze sprawy, bóle i na nasze nadzieje, przyjechał potem tu, do Gniezna, do źródeł, do prastolicy państwowości i eklezjalności naszego Narodu, aby utwierdzić nas w wierze i ukierunkować nasze działanie w odpowiedzialności za inne kultury i narody, odpowiedzialności za przeszłość i przyszłość Europy. Jan Paweł II także się uczył żyć i umierać od świętego Wojciecha. I budował cały świat tą mocną wiarą, która zdaje ostatni egzamin właśnie w godzinie śmierci. Zaprośmy ich dzisiaj, Bracia i Siostry, do tej modlitwy, zaprośmy, żeby podziękować Panu Bogu za dar ich wiary, ale też, żeby podziękować Panu Bogu za kapłaństwo dzisiejszych jubilatów, za posługę biskupią Księdza Prymasa, który przez wiele lat tu pasterzował i do dzisiaj jest stróżem relikwii świętego Wojciecha. Podziękujmy Panu Bogu za obecnego arcybiskupa gnieźnieńskiego i jego wysiłek, podejmowany, żeby przekazywać to wielkie przesłanie Wojciechowe, sprawdzone przez tysiąc lat. Ksiądz arcybiskup co dwa lata systematycznie organizuje Zjazdy Gnieźnieńskie, stara się realizować testament świętego Wojciecha i w jakiś sposób pogłębia program, który wyznaczył Sługa Boży Jan Paweł II, przy różnych okazjach nawiązujący do świętych patronów i do świętego Wojciecha. Przecież na tysiąclecie męczeńskiej śmierci do prezydentów Europy Środkowowschodniej, tu zgromadzonych, Jan Paweł II mówił, że: "Świadectwo św. Wojciecha jest nieprzemijające, gdyż cechuje je umiejętność harmonijnego łączenia różnorodnych kultur". Święty Wojciech jest darem bratniego narodu czeskiego dla nas. Właściwie krótko był w Gnieźnie. Przyjęty tutaj otwartym sercem, zaimponował gorliwością apostolską ludziom tak, że poszli razem z nim głosić nadzieję zbawienia. Zaimponował cesarzowi niemieckiemu i polskiemu królowi, bo promieniował prawością i autentycznością serca. Jan Paweł II kontynuował wspomniane przemówienie, mówiąc, że "osobowość świętego Wojciecha sprawia, że on jest natchnieniem dla tych, którzy dziś pracują nad zbudowaniem nowej Europy z uwzględnieniem jej korzeni kulturowych i religijnych".
Dlatego cieszymy się, że dzisiaj z są z nami delegacje z bratnich narodów, że są kardynałowie, biskupi, sąsiedzi, że możemy się poczuć mocniejsi wspólną modlitwą. Bo w jedności, w jedności ludzkiej, w jedności wiary, realizuje się jedność z Chrystusem i z Duchem Świętym, i wtedy stajemy się mocni inaczej i pełniej będziemy skuteczni.

Rozeznawać uczciwie czasy współczesne
Przesłanie świętego Wojciecha, tego wielkiego Apostoła naszego i sąsiednich narodów, jest bardzo aktualne i ważne na dziś. Spróbujmy zobaczyć, w jakich sytuacjach sprawdzić się może przesłanie świętego Wojciecha. Spróbujmy najpierw rozeznać nasze czasy. Nie udawajmy, że nie widzimy zła, nie bójmy się analizy trudnej, bolesnej, bo jeśli będzie prawdziwa, pomoże znaleźć lekarstwo na najgorszą chorobę.
Przed pięćdziesięciu bodajże laty jeden z najwybitniejszych teologów ks. Hans Urs von Balthasar w swojej książce "Cordula" zrobił analizę nadchodzących czasów. Warto zobaczyć, jak wielcy teologowie, myśliciele - mędrcy, patrzą na życie, bo jak prorocy widzą naprzód. Pisze dosłownie tak: "Sytuacja Kościoła jest dziś śmiertelnie poważna. Koncentrujemy się na tym, aby zaproponować wszystkie możliwe nowe chrześcijaństwa, które grożą tym, że zostanie zaprzepaszczone wszystko to, co dotychczas rozumiano przez chrześcijaństwo".
Otóż to dzisiaj próbuje się nam wmówić, że chrześcijaństwo nie powinno się zajmować pewnymi tematami. Ile te biedne gazety się namęczą, żeby wypłakać się nad losem chrześcijaństwa w Polsce, nad losem naszej wiary, która nie chce zrezygnować z wymagań stawianych człowiekowi. Kościół rzekomo traci na tym, że nie chce niektórych przykazań wykreślić, zostawić te łatwiejsze, te powierzchownie piękniejsze. Nie. Kościół przypomina, że wszystkie przykazania, niezależnie, na którym są miejscu, to jest dziesięć Bożych słów wpisanych w serce każdego, nie tylko wierzącego człowieka. Ewangelia je tylko wyjaśnia, wydobywa na światło dzienne i w nowym świetle je pokazuje. Trzeba wiedzieć, że chrześcijaństwo, które przyniósł na ziemię Chrystus, jest Ewangelią miłości, przebaczenia, ale i wymagań. Ani jedna jota, ani najmniejsza kreska nie może być usunięta, powiedział Pan Jezus. A kiedy przychodzili do Niego apostołowie i przestrzegali, że: "To niemożliwe, Panie, wszyscy odejdą, bo takie wymagania trudne nam stawiasz". Odpowiedział: "Czy i wy chcecie odejść?". Tak, to jest właśnie szacunek do wolności człowieka.
Bracie i Siostro, pamiętaj: jeśli pójdziesz za Chrystusem, nawet jeśli jak to ziarno rzucone w glebę, będziesz musiał obumierać, wyzbywać się samego siebie, będziesz miał radość z tego wyzbywania i uzyskasz nowy sens życia, nowy wymiar życia z Bogiem. To nie jest byle co, takie otwarcie na Bożą perspektywę, taka nowa motywacja do życia, do przezwyciężania trudów.
Simone Weil, francuska filozof, kobieta bardzo popularna dzisiaj w świecie intelektualistów, mówiła, że: "Główną przyczyną choroby, która się rozprzestrzeniła dziś w Europie, była operacja usunięcia religii z ludzkich serc". Czy dzisiaj religię się wprowadza czy usuwa z ludzkich serc? Czy w naszych rodzinach religia jest wprowadzana czy jest usuwana pod różnymi postaciami? Kłamstwo jest tu najczęstszą metodą. Wysiłek, żeby narzucić Europie i poszczególnym narodom obojętność, relatywizm etyczny, rozwodnić wiarę, jest realną sytuacją współczesnego świata.
Papież Benedykt XVI niejednokrotnie powtarza, że największe niebezpieczeństwa, które krążą wokół ludzkiego serca, umysłu, wokół świata, są dwa: fundamentalizm i relatywizm. Fundamentalizm bez miłości, sucha pryncypialność bez życzliwości, bez uwzględnienia innych zasad życia i współżycia, jest niebezpieczny, bo taki człowiek staje się wyniosłym faryzeuszem, a trzeba, żebyśmy hierarchię wartości napełniali miłością. I relatywizm, bo wyrozumiałość na słabość, na grzech nie może być przekreślaniem zasad, musi być współczuciem dźwigającym wzwyż, pomagającym człowiekowi zrozumieć, którędy prowadzi droga do nowego uczciwszego życia.
Patrząc na dzisiejszą sytuację, nie bójmy się stwierdzić, że jest zło, dotyka nas, ale reakcją chrześcijanina na zło w świecie, w swoim otoczeniu, w życiu osobistym i w życiu najbliższego przyjaciela, męża, żony, dziecka jest większe dobro, jest chęć pomocy, dźwignięcia, może zrezygnowania z racji na dziś, żeby racja wieczności zwyciężyła, żeby twórcza racja rozwoju osobowości brała górę.
Warto zauważyć, że często w naszej mentalności, w nas, tkwią pewne błędne przyzwyczajenia myślowe, wprost mity. Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński przed 29 laty mówił o odpowiedzialności Kościoła za naród. Bardzo niepopularne to hasło. Za Naród odpowiadają politycy, wybitni mężowie stanu, myśliciele, ale Kościół? Warto się zastanowić, dlaczego od wielu lat (a szczególnie od 1989 roku) założyciele niektórych środowisk intelektualnych w Polsce, skoncentrowanych według ich pism, gazet czy innych środków przekazu, z takim wysiłkiem i zapałem straszą nas demonem nacjonalizmu. Po co mówić o Polsce, po co przypominać prawa Narodu? Rozwodnić poczucie godności i honoru, zawstydzić, upokorzyć, wmówić nam, że jesteśmy Narodem antysemickim, klerykalnym, że ta czarna Polska sutann i habitów będzie nieszczęściem, zagrożeniem dla życia, dla społeczności europejskiej, dla państwa. Oczywiście, że każde zło i każdy grzech kapłana i chrześcijanina jest boleścią, jest smutkiem, ale każde uderzenie się w piersi, każde wyznanie grzechu jest odrodzeniem i to nie stąd idzie niebezpieczeństwo, że ludzie bywają słabi i grzeszni, ono idzie z zupełnie innych źródeł.
Kardynał Prymas Wyszyński, w roku 1980, tuż przed śmiercią, z troską o rozwój sytuacji w Polsce mówił: "Partia musi zmienić system bezpieczeństwa. Postęp nie jest dziełem partii, tylko narodu, musi zerwać z korupcją, z życiem na koszt państwa, musi się rozprawić ze złodziejami dobra publicznego, wypowiedzieć wojnę korupcji, defraudacjom i urządzaniu się towarzyszy na koszt państwa..., musi przestać kłamać".
Przecież i dzisiaj te choroby i wady narodowe, i wady publiczne, są aktualne. Nie interes partii przed głosowaniem, nie puste obietnice, ale Naród, troska o Naród, troska o najbardziej zacofane regiony Polski, troska o ojczyste granice, troska o granice możliwości człowieka, żeby nie były przekraczane przez siły nie do wytrzymania, przez napory bezrobocia, nieuczciwości, przez napór wyrywania z serca człowieka motywów do życia uczciwego - oto niektóre z podstawowych wymogów społecznych, jakie trzeba dziś podjąć, jeśli chcemy, aby nie tylko spryciarze mogli się urządzić w nowej Europie. To raczej człowiek uczciwy, szlachetny powinien mieć przyszłość otwartą przed sobą. Powiedzmy sobie więcej: gdybyśmy mieli odwagę zjednoczyć siły i gdybyśmy mieli odwagę powiedzieć, kto jest odpowiedzialny za defraudację FOZZ czy innych korupcji, innych nadużyć, Polska nie miałaby zadłużeń, pracowałaby na własne konto. Ciągle nie wiemy, co to znaczy odpowiedzialność za dobro społeczne, odpowiedzialność za publiczne pieniądze i ulegamy zbyt łatwo mitom, że to pewnie jakieś anioły czy demony pokradły nasze, podatkowe pieniądze, to ciągle ktoś inny, nie ja jestem odpowiedzialny za to czy za tamto.
Nie traćmy jednak nadziei. Pole zadań jest ogromne, ale i potencjał narodu jest wielki, bo "Polska jest jakby szyfrem pisania i kto potrafi postawić rozumne pytanie o ten szyfr, o te wartości, da rozumną odpowiedź" (ks. J. Twardowski). Polska, Naród, ma swoją duszę, tam trzeba sięgać. Wiara, duch da odpowiedź właściwą. Nie bójmy się więc stawiać wymagań, analizować w prawdzie, wydobywać szyfr naszej ojczyzny. Tym szyfrem jest nadzieja złożona w człowieku, w parafiach, w tych świętowojciechowych i wszystkich innych, które służą przekazem wiary i łaską Bożego umocnienia przez udzielane sakramenty. Nadzieja leży w wspólnotach i ruchach troszczących się o to, żeby wiara była nieustannie pogłębiana. Akcja Katolicka to dziś wielkie zadanie dla naszej Ojczyzny, dla każdej parafii, dla każdej diecezji. Stowarzyszenia, grupy modlitwy, bo tam się rodzi nowa Polska, tam jest klucz do lepszej przyszłości naszego Narodu. Europę trzeba budować wspólnie i nie można zostawiać tego dzieła innym. Europę trzeba budować cierpieniem, zmaganiem się o dobro, poprzez modlitwę, w wierności sumieniu i w prawdzie.

Motywy życia i nadziei
Na zakończenie chciałbym wskazać na jasne punkty budzące nadzieję na horyzoncie naszej wiary. Polska ma w sobie wielkie siły zdolne oprzeć się złu wbrew różnym antyreligijnym i antymoralnym propagandom atakującym wiarę w Boga i manipulującym problemami bioetycznymi związanymi z przekazaniem i utrzymaniem życia aż po naturalną śmierć.
Polska jest pisana szyfrem wiary i miłości, i przywiązana do Kościoła, do religii, do drugiego człowieka, miłości do dzieci, których powinno być w naszej Ojczyźnie więcej, a którzy powinni być wprowadzani w rodzinach przez modlitwę i przez pracę w miłość Ojczyzny. Oto jeden z jasnych promieni: kilka miesięcy temu zmarła jedna z wybitnych sportsmenek polskich. Dlaczego zmarła? Dlatego, że nie chciała się poddać kuracji przedłużającej jej zachwiane przez chorobę nowotworową życie, aby nie zabić poczętego dziecka. To jest nowoczesna odwaga matki kochającej dziecko, to jest nowoczesne świadectwo wiary.
Są też inne nadzieje. Pamiętajmy, że za Naród przede wszystkim odpowiadają elity obdarzone społecznym zaufaniem, a wśród nich ludzie kultury, intelektualiści. Moje pokolenie było wychowane na różnych nazwiskach. Pamiętamy, jak ważną rolę w czasie powojennym spełniał Uniwersytet Warszawski i profesorowie marksiści, jak Leszek Kołakowski. Czytaliśmy różne jego książki, słuchaliśmy jego wykładów. Ostatnio profesor wydał dwutomowy wywiad-rzekę pt. "Czas ciekawy, czas niespokojny". To jest bardzo ciekawa książka. Autor pokazuje tu całą swoją uczciwość i prawość poszukiwań, ale do takich wniosków, do jakich dochodzi w tej książce, może dojść tylko człowiek uczciwy. Mówi dosłownie tak: "Pisałem rzeczy, które nie tylko były niemądre, bo o to mniejsza, ale były krzywdzące". To jest wielkość człowieka, przyznać, że w moim życiu niejednokrotnie się coś niemądrego, niewłaściwego zdarzyło. I umieć to naprawić. Dalej profesor Kołakowski w swej książce zauważa, że: "człowiek o świadomości wyzwolonej z sacrum zasługuje na pogardę, bo żyje bez sensu, a sens tylko z sacrum płynie". Jeśli nie przeżywa świętości, jeśli wyzwoli się ze sfery oddziaływania Boga, transcendencji i nieskończoności, zasługuje na pogardę, bo żyje bez głębszego sensu, a sens płynie tylko z sacrum. Sacrum, świętość, Bóg jest niezbywalną częścią naszej kultury. Jest to wielkie świadectwo prawdzie.
Obserwujmy świat z zaufaniem, łaska Boża się nie skończyła. Dziś także nawracają się ludzie, dziś także przemienia się świat. Oblicze Polski zmienia się wraz ze zmianą serca człowieka. I pamiętajmy, że Pan Bóg nie przyszedł na świat, żeby nas nauczyć jakiegoś światopoglądu, dać jakiś system mądrości szczególnej. Przyszedł nam oddać samego siebie. Przyszedł pokazać, jak bardzo kocha człowieka, pokazać, jak wielka jest godność człowieka, przyszedł nas wprowadzić w łono Trójcy Przenajświętszej, powiedzieć nam, że naszym powołaniem, nie jest grzech i zło, ale dobro i piękno i wieczność szczęśliwa. Amen.

Tytuł pochodzi od redakcji.
 
za: NDz 30.4 -1.5.09 (kn)