Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Jacek Karnowski-Polityczne rozgrywki

Czasy są niebezpieczne. Bardzo niebezpieczne. Wojna na wschodzie ma wymiar pełnoskalowy. Towarzyszą jej działania hybrydowe, na które nikt do końca nie jest przygotowany. Musimy patrzeć uważnie, nie tracić czujności i nie dać się zwieść tym, którzy bagatelizują powagę sytuacji. Politycy, którzy w naszej sytuacji błaznują, wyśmiewają ostrzeżenia, są

równie niebezpieczni, jak wagnerowcy. A może nawet bardziej.

Niestety, są wśród nich politycy tej rangi, co lider opozycji. Gdy po informacji, że wagnerowcy przesuwają się w stronę Przesmyku Suwalskiego, rząd podjął stosowne działania, przesuwając wojsko i ostrzegając opinię publiczną, Donald Tusk wydał z siebie taki oto komunikat: „Wygląda na to, że PiS szuka pomocy wagnerowców ze strachu przed wyborami. Marsz miliona serc wybije im te pomysły z głowy. Widzimy się wszyscy 1 października w Warszawie!”. To wypowiedź tak nieodpowiedzialna, że aż ręce opadają. Przecież wagnerowcy są realnym zagrożeniem. To oddziały złożone w dużej mierze z byłych przestępców, znane z okrucieństwa. Trafiły na Białoruś nie po to, by stać tam bezczynnie. Możliwe są różne scenariusze. Już dziś granica polsko-białoruska jest niespokojna, bo przecież sztuczna fala migracyjna nie wygasła. Co będzie, jeśli do szturmujących zaporę graniczną migrantów z Azji dołączą uzbrojeni wagnerowcy? Co, jeśli będą ofiary śmiertelne?

Nie tylko Donald Tusk bagatelizuje zagrożenie. Publicystka „Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska przekonuje, że „Kreml i Łukaszenka podają piłeczkę Kaczyńskiemu”. Bo „im więcej zapowiedzi ataku wagnerowców na nasze granice, tym większa pokusa, by wprowadzić stan wyjątkowy na części terytorium Polski”. Dalej jest sugestia, że „PiS nie ma pomysłu na kampanię wyborczą”, więc „Władimir Putin do spółki z Aleksandrem Łukaszenką dostarczają tej kampanii paliwo”. To już niemal wprost zarzut, że w interesie Kremla jest zwycięstwo PiS. A przecież to absurd. Wystarczy posłuchać, z jaką nienawiścią mówią o obecnych władzach Polski Putin, Miedwiediew, Łukaszenka. Oni nie kalkulują tak jak „Gazeta Wyborcza”, oni widzą to po rosyjsku, czy też po sowiecku. Zasada jest prosta: wroga trzeba atakować, zastraszyć, a sytuację rozedrgać. Poza tym teza, że konflikt – także otwarty – na pewno będzie służył PiS, jest więcej niż wątpliwa. Niestety, w momencie przeciążenia wielu Polaków będzie szukało opcji koncyliacyjnej wobec Moskwy, nawet za cenę dużych ustępstw. Trauma wojenna jest w naszym społeczeństwie wciąż bardzo silna.

Zwróćmy też uwagę, że Donald Tusk uznał za sprawę rzeczywiście ważną zapowiedziany przez siebie „Marsz miliona serc”. Ma to być wielka manifestacja, którą lider PO zwołał po tym, jak pani Joanna zaczęła opowiadać swoją historię w mediach. Historię na każdym polu dyskusyjną. Policja nie przyszła do niej dlatego, że wzięła pigułkę poronną (rzecz sama w sobie straszna i formalnie nielegalna), ale dlatego, że jej własny psychiatra wszczął alarm w związku z groźbą samobójstwa. Co więcej, pani Joanna okazała się osobą naprawdę niezwykłą. Ma na koncie wiele happeningów, performance’ów, często szokujących, także krążących wokół aborcji. A wszystko działo się w kwietniu, a więc ponad trzy miesiące temu. Historia wygląda więc sztucznie, teatralnie, i kto wie, czy nie jest to po prostu „rola życia” pani Joanny. W sumie temat sztuczny, tak jak cała „kwestia kobieca” wynoszona na sztandary przez Tuska. Rzetelne badania potwierdzają, że tematyka ta znajduje się w istocie na szarym końcu trosk Polaków. Dominują kwestie ekonomiczne oraz tematyka związana z bezpieczeństwem. To lewicowe NGOS-y naganiają opozycję w tę stronę; dla nich, tych wszystkich „Sorosów”, w długiej perspektywie nie jest ważne, czy PO wygra, czy przegra, ważna jest bowiem rewolucja. Jeśli Tusk chce iść w tę absurdalną stronę, niech idzie, ale siły niepodległościowe nie powinny mu pomagać. Powinny mówić do Polaków o tym, co naprawdę dla nich ważne i istotne, a nie o tym, co podtykają lewicowe media.

Donald Tusk już prowadzi najbrutalniejszą kampanię wyborczą w historii III RP. Czy można powiedzieć coś mocniejszego niż stwierdzenie, że rząd to „seryjni zabójcy kobiet”? Tusk nie ma jednak wyjścia, musi iść w stronę wojny totalnej; w sferze debaty o programie, o dokonaniach poszczególnych rządów, nie ma większych szans. Jak powinien odpowiedzieć obóz Jarosława Kaczyńskiego? To pytanie za 100 punktów. Z pewnością sama kampania pozytywna, eksponująca rzeczywiste osiągnięcia rządów, to za mało. Nie w tej kampanii, nie przy takim przeciwniku.

Jacek Karnowski

za:www.idziemy.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.