Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Demonologia stosowana

Na odprawie Hitlera dla generałów przed napaścią na Polskę w 1939 r. niemiecki przywódca ogłosił im prowadzenie nowego rodzaju kampanii – wojny totalnej: można, a nawet trzeba niszczyć bombami miasta z ludnością cywilną, można wbrew wszelkim konwencjom mordować jeńców, rozstrzeliwać kobiety i dzieci, a wszystko w zbożnym celu ustanowienia władzy „Herrenvolku”, narodu panów.

Natychmiast po przegranych z kretesem wyborach prezydenckich i parlamentarnych 2015 r. ówczesny szef PO ogłosił opozycję totalną. Nie ma najmniejszej wątpliwości, skąd czerpał wzory tej retoryki, pełnej porównań przeciwników politycznych do szarańczy, chorób i innych plag.

I wzory dla praktyki także, bo bojówki opozycji totalnej, a w istocie totalitarnej, biją przeciwników politycznych, dewastują krzyże, profanują kościoły, napadają na polityków partii rządzących.

Język ich autorytetów

Wykreowane przez media finansowane z zagranicy wrogiej rozwojowi Polski „opozycyjne autorytety moralne” publicznie rzygają nienawiścią na Polskę, polskość i Polaków, używając najplugawszego języka, opluwają nasze największe świętości, grzeszą na całego mową, prozą, filmem, a nawet poezją i dobroczynnością.

„Polacy! Pokonajmy to zło!!! WygraMY” – takie billboardy osławionej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pojawiły się na ulicach polskich miast. Drobniejszym drukiem z charakterystycznym dla tych kręgów poczuciem humoru dopisano: „Z sepsą”. Dla nich jesteśmy więc śmiertelną chorobą, którą trzeba na wszelkie sposoby eliminować.

Nic to dziwnego wśród potomków przywiezionych na sowieckich czołgach w 1944 r. niepolskiego często pochodzenia „edukatorów”, którzy pałą, torturami czy kulą w potylicę nauczali nowych totalnych prawd nas, „zaplute karły reakcji”. Że te dzisiejsze dzieci i wnuki ubeków, ormowców, milicjantów i partyjnych bonzów to jednak także Polacy? Ależ często sami się z tej wspólnoty wykluczają. W I Rzeczypospolitej pochwalanie zbrodni dokonywanych w trybie płatnej zdrady na rzecz wrogiego państwa podlegało upokarzającej karze infamii. Oznaczało to powszechną pogardę społeczną, wykluczenie z kręgu ludzi przyzwoitych. I Polaków.

Ryk bestii z trzewi wydobyty

Do niedawna ofiary opętania demonicznego nienawiścią dyskretnie je ukrywały, a gdy się im wymknęła prawda o mordowaniu wrogów z pomocą magii, jak w opisywanym przeze mnie w poprzednim felietonie dialogu pani reżyser i pani pisarki dzielących jednaką nienawiść do Polski, to się z niej nader „dowcipnie” wykręcały. Ale dziś, w kontekście ujawnianych przez serial „Reset” dokumentów ewidentnej zdrady całego tego towarzycha, gdy już żadne wykręty zadziałać nie mogą, po prostu starają się nas zastraszyć piekielnym rykiem.

Wielu widzów było jak i ja wstrząśniętych zdarzeniem z Marszu Pustych Serc, gdzie na ohydne bluzgi wyraźnie nawiedzonego zwolennika opozycji młody reporter TVP powiedział, że się za niego pomodli. – Nie śmiej się za mnie modlić – odpowiedział oburzony uczestnik marszu PO, po czym twarz mu się dziwnie zmieniła i powtórzył to zdanie, rycząc nieludzkim głosem z trzewi, znanym nam z filmu „Egzorcysta”: – Nie śmiej się za mnie modlić!

Nie tylko mnie skojarzyło się to jednoznacznie. Nieznany mi internauta napisał: „Naprawdę trzeba to zobaczyć, a szczególnie ostatni akcent, gdzie ten pan zmienia głos i zamienia się w jakąś trudno określoną bestię. Można byłoby powiedzieć, że po prostu wyładowuje swoją skumulowaną agresywną wściekłość, gdyby nie to, że bestią stał się, usłyszawszy, że dziennikarz będzie się za niego modlił. Wcześniejsze wulgaryzmy to już norma u tych ludzi od lat, co i tak jest po prosu porażające. Nie wiem, jak Państwu, ale to ostatnie wycie skojarzyło mi się z szatańskim rykiem, jakby ten pan był po prostu opętany przez Szatana. […] Co prawda podobno D. Wielowieyska (sic!) już zdemaskowała tego człowieka jako pisowskiego prowokatora, ale ja nie wyobrażam sobie, żeby jakiś »pisior« był zdolny do wydobycia z siebie takiego mrocznego ryku i takiego wyrazu oczu oraz mimiki twarzy. Już pomijam te wulgaryzmy, których my po prostu nie używamy, a już w przestrzeni publicznej nigdy. Może jednak faktycznie całą sektę D. Tuska należy postrzegać poprzez ten duchowy pryzmat szatańskiego opętania?”.

Stado opętane

Przemawiając do wiernych w sanktuarium św. Michała Archanioła w Monte Sant’Angelo w 1987 r. Jan Paweł II powiedział: „Ta walka z demonem, tak często kojarzona z postacią archanioła Michała, nadal jest aktualna, ponieważ demon wciąż żyje i działa na tym świecie. W istocie zło, które w nim jest, panujący w społeczeństwie nieład, niekonsekwencja człowieka i wewnętrzny rozłam, którego tenże człowiek staje się ofiarą, są nie tylko efektem grzechu pierworodnego, lecz także skutkiem nieustających i ukrytych poczynań szatana, owego zagrażającego naszej moralnej równowadze burzyciela, którego św. Paweł nie waha się nazywać bogiem tego świata”.

A rok później w Turynie uzupełnił to nauczanie: „Dzieje zbawienia uczą nas jednak, że tam, gdzie są święci, pojawia się również ktoś inny. Ktoś, kto przedstawia się cudzymi imionami, zamiast podać własne. Nazywa się go księciem tego świata, demonem. Któraż partia, któraż ideologia nie chciałaby być księciem tego świata?”.

Chrystus radził sobie z takimi zjawiskami od ręki, wygnane z ludzi demony wcielając w stado świń, które hurmem rzuciły się w przepaść. Podobną mocą obdarzył swoich uczniów. Nie mając tej mocy, nie musimy jednak na opętanych ani napuszczać bojówek,  ani zamykać ich w więzieniach, poza tymi ewidentnie zamieszanymi w przestępstwa i zdradę – wystarczyłoby całe to tałatajstwo radykalnie ostatecznie odciąć od żłoba i jurgieltu z zagranicy, a sami wymrą jak dinozaury. Zamiast tego po naszej przegranej 15 października stado potępieńców z demonicznym kwikiem pociągnie w stronę przepaści całe państwo… Chyba że wcześniej pozagryzają się nawzajem w konkurencji do rozszarpania majątku publicznego.

A my róbmy swoje i stańmy im kością w gardle!

Jerzy Lubach

za:niezalezna.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.