Skandal w TVP. Czyż wyrwał mikrofon chłopakowi, który zadał niewygodne pytanie
Miała być czysta woda, jest propagandowa breja, w której pierwsze skrzypce odgrywa funkcjonariusz medialny Marek Czyż.
TVP w likwidacji nie chce ujawnić jego zarobków, a sam prowadzący uważa, że telewizja, z założenia publiczna, na którą składamy się wszyscy, to jego prywatny folwark. Udowodnił to podczas niedawnego programu publicystycznego, gdy postanowił wyrwać mikrofon jednemu z gości ponieważ ten zadawał niewygodne pytanie.
Sytuacja miała miejsce podczas programu "Bez retuszu", transmitowanego na żywo w TVP Info wieczorem 13 października. Wśród zaproszonych do studia gości był m. in. senator Platformy Obywatelskiej i były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski i poseł PiS Mariusz Gocek, którym pytania zadawali zaproszeni członkowie partyjnych młodzieżówek.
W pewnym momencie do głosu doszedł działacz Młodych dla Wolności, młodzieżówki partii Sławomira Mentzena Nowa Nadzieja.
Młodzieniec, zadając pytanie nazwał Justynę Dobrocz-Oracz pseudodziennikarką. W tym momencie prowadzący Czyż postanowił zainterweniować. Z furią wyrwał mikrofon chłopcu, co zarejestrowały kamery.
"Ludzie z TVP, którzy w swojej codziennej propagandzie używali tak fachowych określeń jak »neosędzia«, »neoKRS« czy »TK Julii Przyłębskiej« będą się oburzać, że ktoś nie ma kompetencji do nazwania Dobrosz-Oracz pseudodziennikarką" – skomentował na platformie X użytkownik Profesor Pingwin.
"Jeszcze ważne słowa senatora Kwiatkowskiego: »nie popieram nazywania kogokolwiek pseudodziennikarzem«. Ja tylko przypomnę, że politycy KO regularnie w ten sposób nazywają dziennikarzy wPolsce24 czy TV Republika" – zauważył Konrad Hryszkiewicz, dziennikarz wPolsce24.
Oburzenie zachowaniem Czyża wyraził także Marek Mikołajczyk z "Dziennika Gazety Prawnej". "Jeśli zaprasza się kogoś do studia i daje mu mikrofon, dobrze by było pozwolić mu dokończyć jedno zdanie. Młody chłopak ma prawo uznawać Justynę Dobrosz-Oracz za »pseudodziennikarkę« – tak samo, jak ktoś może uznawać za »pseudodziennikarza« mnie lub Marka Czyża. Nie wiem, jakie pytanie chciał zadać (mogło być najgłupsze na świecie), ale na miejscu red. Czyża wysłuchałbym je do końca i ewentualnie zripostował, a nie ostentacyjnie wyrywał mikrofon po paru słowach. To nie powinno tak wyglądać" – napisał.
Ale i tak trzeba im podziękować, bo mogło być gorzej. Mogli, załóżmy, wyrywać paznokcie albo po prostu bić” – zauważył europoseł Patryk Jaki.- „W rządowym TVP za 4 mld złotych z waszych pieniędzy można zadać pytanie, ale nie każde. Wyobrażacie sobie, żeby za naszych rządów politykowi dziennikarz po prostu przyszedł i fizycznie wyrwał mikrofon?” - zapytał.
Polityk porównał te działania to działań podejmowanych przez władze PRL-u.- „To jest dokładnie ten sam ustrój, więc dla nich jakieś wyrwanie fizyczne mikrofonów? Co to jest za problem? Ale to pokazuje mentalność tych ludzi. Dalej chcesz na to wydawać miliardy?” - dodał.
Trzeba przyznać, że jest to wspaniały przykład wolności słowa. Przynajmniej tak, jak oni ją rozumieją.
za:wpolsce24.tv