Błaszczak: Tusk chce wprowadzić przepisy blokujące wolność słowa
"Trzeba zablokować złe przepisy, które wprowadzą cenzurę. W sejmie musimy podjąć proces blokady tych przepisów, które chce wprowadzić Donald Tusk" - mówił dziś na konferencji prasowej polityków Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak, były wicepremier i szef klubu parlamentarnego PiS.
Przepisy które stanęły obecnie na agendzie wprost spowodują cenzurę w środkach mediów internetowych.
Mariusz Błaszczak podkreślał, że każdy może wypełnić formularz dostępny w Internecie, a następnie zgłosić się na otwartą publiczną debatę w tej sprawie.
Kaganiec, który próbuje założyć Donald Tusk i jego ekipa na internet, charakteryzuje się również tym, że wymyślono, że prezes z Urzędu Komunikacji Elektronicznej będzie miał do dyspozycji budżet, który będzie wydawał na opłacanie sygnalistów. Zakładam, że będzie podobnie jak ostatnio miało miejsce w Senacie, gdzie przewodnicząca Małgorzata Kidawa-Błońska sfinansowała spotkanie z hejterami po to, aby pokazywać i prezentować ten hejt. Uważam, że tak samo będzie w tym przypadku i ci powszechnie znanihejterzy przede wszystkim ze skrajnie lewicowych poglądów, promujący hasło ośmiu gwiazdek, dostaną zapewne dofinansowanie z Urzędu Komunikacji Elektronicznej. I będą sygnalistami, którzy będą tropić nowę nienawiści. A to następnie spowoduje blokadę treści na przykład dotyczącej nielegalnej imigracji, czy ideologii lewicowej. W myśl tej nowej ustawy, jeżeli Donald Trump powiedziałby w Polsce, że istnieją dwie płcie, to na podstawie tej ustawy, ta wypowiedź zostałaby następnie ocenzurowana przez rząd koalicji 13 grudnia - podkreślał Błaszczak.
Polityk PiS podkreślił, że jest to bardzo niebezpieczny projekt dla wszystkich, ponieważ wprost wprowadza cenzurę. Dlatego jedyną możliwością zablokowania tego projektu jest wzięcie udziału w wysłuchaniu publicznym.
Prezydent Karol Nawrocki ostro skrytykował rządowy projekt Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Wskazał na zagrożenia dla wolności słowa poprzez możliwość blokowania wypowiedzi decyzjami administracyjnymi. Ustawa wprowadza unijne zalecenia zawarte w Akcie o usługach cyfrowych, w skrócie DSA.
„Pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa” – tak prezydent Karol Nawrocki mówił o rządowym projekcie Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Przed wprowadzeniem przepisów ostrzegał w mediach społecznościowych także Dariusz Matecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
„DSA to nowe ACTA – tylko znacznie groźniejsze. Wtedy walczyliśmy o wolność w sieci, dziś musimy walczyć o prawo do prawdy. Bruksela pod hasłem "walki z dezinformacją" chce przejąć kontrolę nad tym, co widzisz, co piszesz i co myślisz. To nie jest walka z nienawiścią – to walka z niezależnym myśleniem. Polska nie może pozwolić, by unijni urzędnicy decydowali, które słowa są "dozwolone” – przekonywał Dariusz Matecki.
za:tvrepublika.pl