Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Prof. Krzysztof Ruchniewicz odwołany z funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego

Minister kultury odwołała prof. Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego. Zastąpi go Karol Madaj.
Minister Marta Cienkowska przekazała, że powodem odwołania dyrektora Instytutu Pileckiego jest niedopełnienie obowiązków poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze.

To dobra decyzja, choć spóźniona i okupiona olbrzymimi stratami – tak odwołanie prof. Krzysztofa Ruchniewicza skomentował rzecznik prezydenta RP, Rafał Leśkiewicz.

    – Bo przede wszystkim dzisiaj Instytut Pileckiego to instytucja, która praktycznie w ogóle nie funkcjonuje, nie podejmuje żadnych aktywności. Instytucja, która utraciła wielu wspaniałych, oddanych prawdzie historycznej, pracy dla Polski pracowników, takich chociażby jak pani dyrektor Hanna Radziejowska. Liczymy więc na to, że za decyzją pani minister Cienkowskiej, odwołującej pana prof. Ruchniewicza z funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego, pojawią się kolejne decyzje przywracające do pracy tych niezwykle ważnych, kompetentnych urzędników – mówił Rafał Leśkiewicz.

Prof. Krzysztof Ruchniewicz był ostatnio krytykowany m.in. za zwolnienie Hanny Radziejowskiej z funkcji kierownika berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego, mimo że przyznano jej status sygnalisty. Prof. Krzysztof Ruchniewicz miał się konsultować się w tej sprawie z niemieckim urzędem. Resort kultury utrzymuje, że status sygnalisty przyznano przez pomyłkę. Wcześniej – jak ujawniły media – prof. Krzysztof Ruchniewicz chciał zorganizować seminarium dotyczące zwrotu przez Polskę dóbr kultury Niemcom, co wywołało falę krytyki i wezwań do dymisji.

Afera w Instytucie Pileckiego. Podczas konferencji prasowej odebrano głos dziennikarzowi WP

Podczas konferencji prasowej dotyczącej zmian w Instytucie Pileckiego doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Dziennikarz Wirtualnej Polski Patryk Słowik twierdzi, że nie pozwolono mu dokończyć zadawania pytań minister kultury Marcie Cienkowskiej.

Relacja dziennikarza WP

    Zadałem jej kilka pytań. Nie odpowiedziała konkretnie na żadne. Przy ostatnim powiedziała: „czy są jakieś inne pytania?”, po czym udzielono głosu korespondentowi niemieckich mediów w Polsce – napisał na platformie X Patryk Słowik.

Podobnie opisał sytuację bloger Paweł Rybicki:

    Red.PatrykSlowik kilka razy próbował pytać Cienkowskiej, czy przekazała list sygnalistki Ruchniewiczowi, a w odpowiedzi minister prezentowała skrajny bełkot, po czym Słowikowi zabrali mikrofon. To jest buta tej władzy na jednym obrazku – wskazał Rybicki.

Jest nagranie

Do sieci trafiło nagranie z konferencji prasowej. Faktycznie widzimy na nim, że red. Słowik zadał pytanie pani minister Cienkowskiej.

    Wiemy to, że pani koledzy polityczni przekazują ten list [od sygnalistki Hanny Radziejowskiej – red.] dalej, dziennikarzom. Sam go w ten sposób uzyskałem. Moje pytanie: czy nie jest pani głupio, że poufny list – abstrahując, zostawmy już sygnalistów w tym momencie, sąd będzie to wyjaśniał – czy nie jest pani głupio, że dostaje pani list oznaczony jako poufny, przekazuje pani list osobie za pośrednictwem dyrektora departamentu, której ten list dotyczy, i ta osoba w związku z tym jest zwalniana dyscyplinarnie. Dziękuję
–  powiedział Patryk Słowik.

    Bardzo dziękuję, panie redaktorze. Chciałabym, żebyśmy w kontekście sprawowania mnie jako ministra kultury i urzędu nie formułowali w ten sposób pytań ani deklaracji. Ja zrobiłam wszystko, żeby wyjaśnić tę sprawę. Wyjaśnić ją w sposób szybki, sprawiedliwy. Tak, żeby żadna z osób, która w tę sprawę jest włączona, odczuła, że ta sprawa jest wyjaśniana. Czy są jakieś inne pytania? Bardzo proszę – odpowiedziała minister Cienkowska. 

Szokujące kulisy zwolnienia w Instytucie Pileckiego. O wyrzuceniu z pracy dowiedział się od Niemców

Dostałem SMS-a z niemieckiej Kasy Chorych. Napisano w nim, że mam nową wiadomość w portalu pacjenta. A tam informacja, że wygasło mi ubezpieczenie, bo pracodawca poinformował kasę, że już nie pracuję – tak Mateusz Fałkowski, zastępca dyrektora berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego opisuje w Wirtualnej Polsce o tym, jak się dowiedział o swoim zwolnieniu z pracy. 

Afera w Instytucie Pileckiego

Od kilku tygodni nie milknie afera wokół Instytutu Pileckiego, którym kieruje prof. Krzysztof Ruchniewicz. Zastąpił on wyrzuconą przez obecną władzę współtwórczynię placówki prof. Magdalenę Gawin. Nowy szef nie tylko sam jest postacią kontrowersyjną o specyficznie proniemieckich – jak twierdzą jego krytycy – skłonnościach, ale też zaprowadził w Instytucie Pileckiego osobliwe porządki. 

W sierpniu odwołał Hannę Radziejowską ze stanowiska kierowniczki oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie, choć miała ona status sygnalistki przyznany jej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  Dziennikarze Wirtualnej Polski ujawnili kulisy tej decyzji. Radziejowska o nieprawidłowościach w działaniach Ruchniewicza informowała w poufnej korespondencji najpierw minister kultury Hannę Wróblewską, a potem jej następczynię, Martę Cienkowską. Chodziło m.in. o to, że profesor chciał zorganizować seminarium dotyczące zwrotu dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec.

Ruchniewicz zwolnił też jej zastępcę Mateusza Fałkowskiego. "Przyczyną było współautorstwo ze mną artykułu opublikowanego w >Rzeczpospolitej< 8 sierpnia br. oraz jego lojalność i solidarność w obliczu pomówień i kłamstw. Mateusz Fałkowski od 3 kwietnia 2025 roku był objęty ochroną sygnalistów przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego" - poinformowała Radziejowska na platformie X 26 sierpnia.

Jak wyglądało zwolnienie z pracy

Ale to nie koniec skandalicznych działań obecnego kierownictwa Instytutu Pileckiego. Okazuje się, że o wyrzuceniu z pracy w Instytucie Pileckiego w Berlinie Fałkowski dowiedział się od Niemców.

- Dostałem SMS-a z niemieckiej Kasy Chorych, takiego odpowiednika naszego Narodowego Funduszu Zdrowia. Napisano w nim, że mam nową wiadomość w portalu pacjenta. A tam informacja, że wygasło mi ubezpieczenie, bo pracodawca poinformował kasę, że już nie pracuję. I że jeśli chcę, mogę samodzielnie wykupić ubezpieczenie – ujawnił historyk w rozmowie z dziennikarzami Wirtualnej Polski Pawłem Figurskim i Patrykiem Słowikiem.

- Nie dostał pan żadnego pisma z Instytutu Pileckiego? - dopytują dziennikarze.

- To był weekend. Na tamten moment nie miałem nic poza informacją z Kasy Chorych – tłumaczy Fałkowski. Na domiar złego nikt nie podał mu powodów zwolnienia. „Napisano jedynie, że wypowiedzenie jest >z ważnych powodów<, czymkolwiek by one były” – mówi, zapowiadając wobec pracodawcy kroki prawne.

„Zostałem potraktowany w sposób nieakceptowalny. I, zdaniem moim oraz prawnika, z którym konsultowałem swoją sprawę, nielegalny. Dlatego moja sprawa trafi do sądu” – zapowiada.

    Radziejowska ujawniła nieprawidłowości w działaniach Ruchniewicza, a Fałkowski miał zostać zwolniony m.in. za lojalność wobec niej.

    Fałkowski w rozmowie z Wirtualną Polską zapowiada kroki prawne, twierdząc, że jego zwolnienie było nielegalne.

za:www.tysol.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.