Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Publikacje członków OŁ KSD

Krzysztof Nagrodzki Skrócone sprawozdanie z ....życia

Skrócone sprawozdanie z ....życia


Urodziłem się. 
We wspaniałej Rodzinie.
Szkołę podstawową ukończyłem; wraz z nauką religii.
Liceum też.
Liceum jednak z częściową nauką religii, ponieważ to już był czas wzmożeń "postępu" i rugowania religii do....
no, może nie do podziemia, ale do parafialnych salek katechetycznych. 
I dobrze. 
Odliczyliśmy się wszyscy.

Bez problemu dostaliśmy się na Politechnikę.

Na Budownictwo Wodne - po słynny, energicznych i perspektywicznym okrzyku naszego Przyjaciela (zmarłego już) Zygmunta: 
"Chłopaki - idziemy na Budownictwo Wodne! Będziemy regulowali Amazonkę!"
Poszliśmy. 
Do Warszawy.
Na Politechnikę.
Było nas pięciu.
Piątka znad Wisły przybyła również nad Wisłę. 
Jeno nieco dalszą już i szerszą. 
I nie przepływalną wpław - jak bywało u nas. :-)

Warszawa naszych czasów....
 
Czasów dziarskiej i ...dosyć....hmm... swawolnej młodzieńczości...

Bale sobotnio-niedzielne w sali gimnastycznej naszego Akademika 
przy Placu Narutowicza; 
czasami w lekko oddalonej "Stodole" 
(początkowo obok Pałacu Kultury, potem przy ulicy Trębackie) 
czy w "Hybrydach" na Mokotowskiej.

Ale  najlepsze były te nasze - przy akademiku.                  
Z oczywistych względów. 
Wielu...  :-)

No a potem....

Potem - cóż - wszystko musi mieć jakiś koniec 
- zatem i warszawskie dziarskości zamieniły się w żmudności etatowych, 
codziennych odróbek stypendium fundowanego. 
Mego w Puławach.

Tyż piknie - rzec można! 

Bo Puławy to było miasto mojej młodości. 
I wczesnej dziarskości. 
Chłopięcej... 
No, ale i jakby początków zgłębiania... sekretów damskiej....duszy.... :-)

Może i  tam zostałbym na stałe, gdyby nie pewna.... Łodzianka. 
Wakacyjna. 
Która zamieniła się... w powakacyjną. 
I zostałem w Łodzi. 
Na dobre. 
Raczej.
Z przerwami...dobra... :-)

- Łódź to miasto pięknych niewiast, zatem...

Zatem jakże można było przegapić pewną uroczą dziewczynę  - w Urzędzie Miasta zresztą...
Ja na szczęście nie przegapiłem!
I dlatego dostałem piękno i dobro, pobogosławione wspaniałym Synem...

Łódź... Dobra Łódź...

Ale miasto bez rzeki?...

Co prawda mówi się, że Łódź ma ich w pobliżu podobno siedem, ale kto je widział?...  :-)

Zatem trzeba będzie wrócić nad ukochaną Wisłę. 
- Z Górkami Parchackimi, 
z Kazimierzem Dolnym 
i Janowcem. 
Lublin też niedaleko.
I inne tam wygody - rodzinny grobowiec na uroczym cmentarzyku :-)

PS. A zabytkowy Park Puławski, Sybilla, Domek Gotycki, a Górki Parchackie w barwach jesieni...                          
Jesieni roku i jesieni... życia :-)                       
Piękne pory... 

Krzysztof Nagrodzki

za:www.krzysztofnagrodzki.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.