Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Publikacje członków OŁ KSD

Tomasz Bieszczad - Deficyt rośnie w miarę jedzenia

Było to w heroicznych latach 90. wieku XX-go, gdy wykluwał się kształt nowej, lepszej Polski. Poziom agresji w dyskursie politycznym był jeszcze całkiem znośny, a dalekosiężne cele „bezalternatywnych” reform ekonomicznych mało komu znane.

Wtedy to Lech Wałęsa, chcąc utemperować jednego ze swoich przeciwników politycznych, rzucił pamiętny bon mot: „Stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki!”

Jak na owe czasy było to wezwanie śmiałe i odkrywcze. W kraju panował względny spokój, a relacje z Moskwą i Berlinem zadziwiająco wzorowe. Czy ktoś mógł na serio podejrzewać, że nowy kształt ustrojowy Europy Wschodniej został zaprojektowany przez prymusów komunistycznych służb specjalnych?

Minęły lata i odeszliśmy bardzo daleko od pionierskiej stylistyki Wałęsy. Dziś właściwsza byłaby sugestia: „Stłucz pan lustro, nie będziesz pan miał wyrzutów sumienia!” Zaiste, trudno nie zauważyć, że przez minione dekady połowa rodaków (no, prawie) swoje lustra potłukła i już nie troszczy się zbytnio o sumienie. W ten sposób usunięto ważny czynnik, kształtujący rzeczywistość na gruncie moralności i solidarności.

Ostatnio np. niespodziewane zamieszanie wywołała sprawa grantów. Miały być rekompensatą za straty, spowodowane epidemią covidu w latach 2020-21, ale – dziwnym trafem – dostały je firmy nieźle dziś prosperujące. Wprawdzie w Piśmie Świętym napisano, że kto ma dużo, temu będzie jeszcze dodane, ale nie jestem pewien, czy akurat chodziło tu o finanse. 

Pamiętam zasady, wedle których Łódzki Oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy otrzymywał, w latach 2007–2014, środki na cykl Konferencji „Dziennikarz między Prawdą a kłamstwem”. Kwota, jaką można było wtedy „wyrwać od państwa”, oscylowała w granicach 20. tys. zł. i zależała od spełnienia surowych warunków: Należało mieć środki własne od sponsorów zewnętrznych (ok. 15% kosztów). Imprezy musiały być szeroko (i nieodpłatnie) dostępne publiczności, a ich zawartość udokumentowana na stronie www beneficjenta (nagrania) i np. w formie książkowej. Podobnie rzecz miała się z grantami na spektakle edukacyjne, które – z inną grupą – realizowaliśmy nieco później dla młodzieży w Łodzi i kilku miastach kraju. Graliśmy je w wielu szkołach lub transmitowane były na żywo (streaming) i rozsyłane w formie nagrań DVD.

Trzeba było spełnić naprawdę sporo warunków, by otrzymać grant. Najważniejszy był cel społeczny (zasięg zadania i długofalowy pożytek). Końcowa ewaluacja musiała być skrupulatna, a wydatkowane środki rozliczone co do złotówki. Nikt nie oczekiwał niczego „po znajomości”. Wiele stowarzyszeń (w tym nasze) aplikowało o granty do obydwu stron sceny politycznej i często je otrzymywało. Te idylliczne czasy wspominam z rozrzewnieniem. Szkoda że już minęły. To se ne vrati! Zniweczyła je nasilająca się – aż do stanów ekstremalnych – polaryzacja polityczna. Teraz rodacy przybrali różne „formy przetrwalnikowe”: każdy „trzyma swoje karty przy orderach” oraz – na wszelki wypadek – nie śmieje się za często i za szczerze (chlubny wyjątek stanowią tu prezenterzy porannych programów w TV Republika). Czy ktoś dzisiaj jest w stanie przewidzieć, jak długo zdołamy utrzymać nasz kruchy pokój, zwłaszcza że blisko nas trwa wojenna zawierucha? Gen. Jarosław Gromadziński – do którego można mieć zaufanie, jako że (po utracie zaufania) opuścił rządowe ławy i zajął się analityką międzynarodową – stwierdził (dwa tygodnie temu), że zanim Rosja odbuduje swoje moce wojenne, mamy kilka lat na przygotowanie się (minus te dwa tygodnie). A ostatnio znana analityczka i publicystka z USA, Whitney Webb stwierdziła, że ​​globaliści potrzebują kataklizmu „na miarę II wojny światowej”, aby zaprowadzić nowy system finansowy świata oparty na cyfrowej walucie. Niezłe perspektywy! – nie ma co gadać. 
Zatem, żeby być całkiem serio, osobiście pokładałbym nadzieję raczej w Narodowej Nowennie Pompejańskiej, do której odmawiania wezwało, w rocznicę Cudu nad Wisłą, Sanktuarium Św. Jana Pawła II w Radzyminie. 
Jeśli będzie nas dużo, przyniesie lepszy skutek, niż aplikowanie o różne łaskawe granty, zwłaszcza gdy prośby te pisze się i wysyła „na Berdyczów”. 

Tomasz Bieszczad 

za:lodz.niedziela.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.